Granice Mistycyzmu – Eckhart Tolle napotyka Antropozofię

Wstęp:

Ludzie tacy jak Neal Donald Walsch, Eckhart Tolle i wielu innych (w tych czasach fałszywych proroków), przedstawiają nauki, które są jak ten „wypełniony” dziurami ser [nie jest to wypełnienie, tylko ubytki]. Jest tam trochę prawdy, ale także wiele dziur, z czego niektóre są puste, a niektóre wypełnione iluzją, co oddala ludzi od ich ścieżki, a na dłuższą metę tworzy także cierpienie. Po prostu mówię: uważajcie.

Tymczasem autorzy czerpią mnóstwo pieniędzy od ludzi, którzy są na to narażeni (i którzy także chcą wygody w nie wykonywaniu swojej pracy duchowej) w tych materialistycznych czasach, kiedy istnieje tak mało (w większym stopniu) solidnego przewodnictwa duchowego. Zwykle autorzy sami uważają, że są na dobrej drodze – jak np. bezpośrednie słyszenie Boga… ale tak się w rzeczywistości nie dzieje. W najlepszym wypadku sięgają do jakiejś życzliwej istoty i/lub do aspektu siebie samych, który zostaje przefiltrowany przez ich niedobór w ewolucji (praktycznie każdy w tym momencie). Ale jednak osłabiają oni ludzi, np. poprzez podważanie osobistego procesu Duszy Samoświadomej itd.

[Autor artykułu wspomina tutaj o Georg’u Kuhlewind, (który zmarł w 2006 r.) i zachęca do zapoznania się z jego pracą.]


Krótkie wtrącenie:
Każdy jeden człowiek powinien wziąć pracę nad sobą w swoje ręce i nie polegać ślepo na mistrzach, czyli uświadamiać sobie procesy zachodzące w duszy, w uczuciach, w myślach, a nie czekać aż mistrz powie, – z egoistyczną chęcią zrzucenia na niego własnej pracy dusznej i duchowej. Chodzi o to, żeby samemu uświadamiać sobie jakie zachodzą w nas procesy, oczywiście korzystać z porad mistrzów, ale nie być przy tym ślepym i głuchym. Bez mistrzów stalibyśmy w miejscu, ale nie należy wszystkiego brać „na słowo”, tylko samemu sprawdzać, analizować. Od tego mamy duszę i świadomość żeby ich używać i wzrastać we własnym rozwoju, a nie być zaślepionym projekcją mistrza. Nie mówię tego z pogardą dla mistrzów, tylko ku przestrodze i ku zachęcie do przepracowywania własnej duszy. Pamiętajcie również żeby nie mieć negatywnych uczuć do jakiegokolwiek mistrza, bo skutki tego mogą być opłakane. Pamiętajcie o pokorze zawsze i wszędzie.


Klucz: po owocach ich poznacie (owoce wewnętrzne i zewnętrzne).
[koniec streszczenia i zaczynamy sedno artykułu]

W moim dążeniu do zrozumienia duchowych aspektów ludzkiego społeczeństwa, miałem okazję doświadczyć niezwykłych synchroniczności. Jedno takie zdarzenie pojawiło się podczas przeglądania wykładu Inicjowanego i duchowego naukowca, Rudolfa Steinera. Wypowiedź Steinera, dotycząca mistyka Mistrza Eckharta brzmiała w ten sposób: (parafrazując) „Eckhart pomylił nasiono swojego następnego życia (przez narosłą mądrość swojego ówczesnego życia) z „Bogiem wewnątz”, ponieważ nie był zaznajomiony z dynamiką reinkarnacji.”

[zdaje się, że to jest ten wykład dotyczący Mistrza Eckharta: link]

Steiner odnosił się zarówno do Mistrza Eckharta, jak również do jego ucznia, Jana Taulera. Przejdźmy teraz do popularnego nauczyciela duchowego naszych czasów, Eckharta Tolle. Siedem wieków temu mieliśmy Eckharta i Taulera, a dzisiaj mamy Eckharta Tolle… hmmm… tak więc postanowiłem poszukać głębiej.

Jedną z pierwszych rzeczy jakie odkryłem było kluczowe przebudzenie Eckharta Tolle, doświadczenie które zmieniło jego życie w wieku 29 lat, co jest typowym przykładem zdarzenia pojawiającego się na ścieżce mistyka. W przeciwieństwie do rygorystycznego, zdobywanego dzień po dniu, krok po kroku procesu, wejście Tollego było nagłym przekroczeniem progu [świata duchowego].

Następnie po doświadczeniu oświecenia, dzisiejszy Tolle, a właściwie Urlich Leonard Tolle zmienił swoje imię, aby rezonować z jednym z jego głównych wpływów, oryginalnym Mistrzem Eckhartem z 13 wieku.

To doprowadziło mnie do przeprowadzenia analizy porównawczej tego, co przedstawia Eckhart Tolle w stosunku do Antropozofii. W tym artykule odnoszę się przede wszystkim do współczesnej Antropozofii, której przykładem jest Georg Kuhlewind, jako rzetelne źródło Zachodniej medytacji i eksploracji świadomości.

W porównaniu do szalenie popularnego Eckharta Tolle, mniej znane propozycje Kuhlewind’a są (tak twierdzę) bardziej uziemione i głębsze. Jednak najsampierw chcę powiedzieć, że nie mam na celu znieważać światopoglądu przedstawionego przez Eckharta Tolle. W rzeczywistości moje własne odczucia są takie, że wiele jego praktyk ma duże znaczenie. Tylko że w końcu, po gruntownym przeglądzie, poszukiwacz może chcieć utemperować te praktyki kilkoma uzupełniającymi perspektywami. Jeśli miałbym wybrać pomiędzy Tolle’m a Kuhlewind’em, to wybrałbym tego drugiego. A nawet lepiej, wierzę, że można doprowadzić do produktywnej syntezy tych dwóch – pod warunkiem, że poszukiwacz postępuje uważnie i angażuje się w sposób, który szanuje indywidualne okoliczności.

Jednak we wszystkim „niech kupujący się strzeże”, szczególnie gdy „zakup” jest metafizyczny.

Niektóre różnice pomiędzy tymi dwoma ścieżkami, które wybrałem aby przestudiować, wydają się składać głównie z natury definicyjnej. Na przykład, w ocenie Tolle’go myślenie jest głównym problemem, „umysł” jest wrogiem – chyba że użyty z Obcecnością. Podejście Antropozoficzne zgadza się z tym tak daleko, jak daleko idzie zwykłe życie koncepcyjne, ale twierdzi, że myślenie samo przez się jest bardzo wydajną ścieżką. Aby wyjaśnić, antropozoficzna perspektywa „Myślenia” odnosi się do myślenia przepojonego uczuciem i wolą, jest to Steinerowska forma poznania, w przeciwieństwie do tego, co robi Eckhart Tolle, a co właściwie jest podstawową koncepcyjną działalnością niższego ego.

Georg Kuhlewind twierdzi, że „Myślenie musi stać się tak silne i niezależne, że dla podmiotu jawi się takim samym wyrażeniem rzeczywistości, co zewnętrzna percepcja [myślenie musi być tak silne, że staje się dla nas tak realne, jak zewnętrzna rzeczywistość]. Osiąga się to poprzez ćwiczenia koncentracji, w takim stopniu w jakim jest to konieczne (a dla większości ludzi jest to dzisiaj konieczne).”

Kluczem do zmagania się z problemem myślenia jest zrozumienie różnicy pomiędzy myślą (już wykonana, teraz istnieje w przeszłości) a procesem myślenia (żyjący w tej chwili). „Myślę, więc jestem” jest wersem niższego ego. Jednak „Jam Jest” jest głosem źródła myślenia. Przed medytacją, luki pomiędzy myślami są doświadczane jako pustka. W trakcie medytacji te luki stają się areną narodzin, siłą tworzenia myśli.

 

New Age’owska demonizacja ego może być problematyczna. Po pierwsze, rozwój ego-świadomości był konieczną fazą w kierunku wyższego przeznaczenia. A poza domeną „niższego ego” przewodniczy inny aspekt jaźni, który można nazwać „Ego”, zindywidualizowany aspekt Ducha – który w rzeczywistości jest współczesnym „klejnotem w lotosie”, czy obecną krawędzią rozwoju ludzkości. Według Steinera, ludzkość jest przeznaczona do tego, aby w końcu powrócić do duchowego basenu, z którego wyszła, tylko że teraz będzie posiadała w pełni rozwiniętą świadomość.

Mimo, że stara praktyka rozpuszczania ego była skutecznym procesem w tamtych czasach, to musi pojawić się rozpoznanie nowych warunków naszego obecnego życia.

Związane z tym rozważaniem jest pojęcie „oddzielenia” (jako aspekt „poczucia tożsamości ego”, indywidualizacji ludzkości). Podczas gdy separacja jest w dużej mierze oparta na iluzji, to krawędź ewolucji sugeruje, że ponieważ indywidualizacja jest ważna, to duchowa ewolucja ludzkiej natury wiąże się z dynamiczną równowagą, która stara się objąć zarówno Jedność jak i Oddzielenie – w ten sposób jesteśmy lub rozwijamy się, aby być Wszystkim a jednocześnie jesteśmy zindywidualizowani. Ten poziom prawdy można zrozumieć jedynie za pomocą jasnowidzenia, gdyż sam umysł nie może pojąć tej pozornej niemożności – jest to niemożliwe na planie mentalnym, ale jest realne na planie duchowym.

Tak więc, prawdziwym problemem nie jest to, że ego musi zostać rozpuszczone, tylko to, że ludzkość, podobnie jak czternastolatek, nie jest jeszcze wystarczająco dojrzała, aby zaangażować w to swoje ego. Dlatego też tak często mamy problemy z tym aspektem naszego istnienia – np. egoizm i inne pokrewne wady. To również wyjaśnia nasz związek z przestarzałymi tożsamościami społecznymi, które prowadzą do konfliktów, podziałów i przemocy, np. takie jak nacjonalizm, religie itd. Jeszcze nie dojrzeliśmy do tego najnowszego aspektu naszej istoty, do Ego, które paradoksalnie przekracza podział.

Kluczowym elementem jest przekształcenie ego do wyższego stanu. Cel nowoczesnej medytacji można podsumować jako praktykę, która prowadzi poza normalne myślenie, do procesu Myślenia.

Prawdopodobnym jest, że z tych milionów, które angażują się w ćwiczenia prezentowane przez takich nauczycieli jak Eckhart Tolle, większość z nich osiągnie znaczący postęp w zakresie „przetwarzania” Duszy. Uwolnią się od niektórych cierpień, ale upadną z drugiej strony, w zakresie „przetwarzania” Ducha. Przetwarzanie Ducha wymaga takich aktywności jak świadome rozwijanie swojej natury astralnej, co jest projektem długoterminowym. Nie lada wyzwaniem jest rygorystyczne dążenie do przekształcenia niższej natury astralnej (czysto egoistycznej) w formę wyższą. „Obecność” w tej ocenie jest procesem, który pociąga za sobą siłę i zaangażowanie „Ja”/Jaźni.

Metoda Tolle’go do leczenia „ciała bolesnego” jest intrygująca. Określa ona doprowadzenie uwagi do ciemnych regionów naszej sfery emocjonalnej. Praca nad swoim cieniem pociąga za sobą zmianę nastawienia, od uwolnienia się od „ciała bolesnego” do transmutacji [czyli nie ucieczka od bólu, ale pełna jego akceptacja i przezwyciężenie].

Kilka aspektów nauczania Eckharta Tolle’go wydają się być szczególnie produktywne i czuję z nimi rezonans:

  • celem relacji nie jest uszczęśliwianie, ale stawanie się bardziej świadomym,
  • osobista/zewnętrzna radość jest jedną stroną dwoistości, w przeciwieństwie do wewnętrznej, cichej radości Bycia, która wykracza poza dualizm
    [ta pierwsza radość charakteryzuje się tym, że jest bardziej zewnętrzna i nas „porywa”, przez co pojawia się wielki zachwyt podczas radości i wielki ból podczas smutku; ta druga radość oznaczona jest głębokim spokojem i będąc w tym stanie nie porywają nas ani uczucia pozytywne ani negatywne]
  • jeśli nastąpi zewnętrzne załamanie społeczeństwa i/lub załamanie osobistych warunków życia, to osoba może nie być szczęśliwa, ale może mieć w sobie spokój,
  • można akceptować w sensie nie opierania się, ale mimo to upomnieć kogoś, że jego zachowanie jest nie do przyjęcia
    [wewnętrzna akceptacja sytuacji życiowej nie oznacza, że zewnętrznie musimy być w stosunku do niej bierni]

 

„Gdy uczeń angażuje się w medytację nad symbolicznymi obrazami myślowymi lub nad pewnymi uczuciami, to jest ni mniej, ni więcej jak rozwój wyższych organów percepcji w ciele astralnym. Te organy tworzone są z substancji samego ciała astralnego; doprowadzają one ucznia do kontaktu z nowym światem, i w tym nowym świecie uczy się on poznawać siebie jako nowe Ja lub Ego…

…Ten rozwój prosi się o wielką cierpliwość i wytrwałość ze strony ucznia. Stopień cierpliwości jaki człowiek zdobywa w zwykłym życiu nie wystarczy. Dlatego też zajmuje to długo – w niektórych przypadkach bardzo długo – zanim organy zostaną tak daleko rozwinięte, aby uczeń mógł ich używać do postrzegania w wyższym świecie…

…Każdy, kto pozwala sobie wzmacniać niecierpliwość, ponieważ wciąż „nic nie widzi”, nie odniósł jeszcze sukcesu w odnalezieniu prawidłowego stosunku do wyższego świata… ”

– Rudolf Steiner

 


Strona autora oryginalnego artykułu, z komentarzami: [link]

Źródło samego tekstu (ta strona może wygasnąć w czerwcu 2017 z powodu nieopłacenia serwera; artykuł można pobrać): [link]

Artykuł został przeze mnie przetłumaczony, i wprowadziłem do niego kilka swoich uwag w nawiasach kwadratowych lub oddzielając linią na początku i na końcu uwagi. Jeśli zachodzi taka potrzeba, to pomijam zbędne fragmenty lub te, które np. tylko przeszkadzają i nic nie wnoszą lub których nie jestem w stanie przetłumaczyć. Z tego względu zapraszam też do oryginału.

Pozdrawiam ciepło

Autor: Antropozofiablog

Witam na blogu poświęconym Rudolfowi Steinerowi i jego dziełu - Antropozofii. Na miarę swoich możliwości tłumaczę wykłady Rudolfa Steinera i fragmenty z jego wykładów. Tutaj chcę oddać głos panu Steinerowi: "Dzisiaj będziemy zajmować się czymś, co pokaże nam jak istotnym jest, w oparciu o badania, które mogą być wykonane w wyższych światach, doświadczać tego, co przyszłość trzyma dla ludzkości. Misja ruchu Nauki Duchowej wiąże się z ważnymi wydarzeniami okresu przejściowego, w którym właśnie żyjemy. Stąd też możemy być pewni, że jeszcze wiele leży przed nami w przyszłości, i dlatego w Nauce Duchowej szukamy przewodnictwa w podejmowaniu odpowiednich działań w chwili obecnej."

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s