Buddyzm i Chrześcijaństwo Paulińskie

Dzisiaj będziemy zajmować się czymś, co pokaże nam jak istotnym jest, w oparciu o badania, które mogą być wykonane w wyższych światach, doświadczać tego, co przyszłość trzyma dla ludzkości. Misja ruchu nauki duchowej wiąże się z ważnymi wydarzeniami okresu przejściowego, w którym właśnie żyjemy. Stąd też możemy być pewni, że jeszcze wiele leży przed nami w przyszłości, i dlatego w nauce duchowej szukamy przewodnictwa w podejmowaniu odpowiednich działań w chwili obecnej. W związku z tym musimy wiedzieć, co w naszych czasach ma szczególne znaczenie w myśleniu, w odczuwaniu i w woli.

Istnieje wielka różnica pomiędzy duchowym strumieniem, który pochodzi od Buddy a tym, który powstał z impulsu Chrystusa. Nie chodzi o to, żeby umieszczać te strumienie w opozycji do siebie; trzeba raczej zrozumieć w jakim względzie każdy z tych strumieni może być owocny. Oba te strumienie muszą się w przyszłości zjednoczyć, a Chrześcijaństwo musi zaowocować poprzez naukę duchową. Przez pewien czas, Chrześcijaństwo musiało odłożyć na bok naukę o reinkarnacji. Było to zawarte w nauce ezoterycznej, ale nie mogło być odebrane w Chrześcijaństwie egzoterycznym, ze względu na pewne powszechne przyczyny pedagogiczne. W przeciwieństwie do tego, reinkarnacja była jedną z podstawowych zasad Buddyzmu. Było to związane z nauczaniem o cierpieniu, którym jest dokładnie to, co Chrześcijaństwo zamierzało przezwyciężyć. Kiedy już rozpoznaliśmy cele i zadania obu strumieni, będziemy również w stanie wyraźnie je odróżniać. Główna różnica może być postrzegana najsilniej wtedy, gdy przeanalizujemy dwie indywidualności, Buddę i Pawła.

Gautama Buddha doszedł do wiedzy poprzez oświecenie pod drzewm Bodhi; później nauczał, że ten świat jest mają (iluzją). Nie można tego świata uważać za prawdziwy, ponieważ maja, wielka iluzja polega na tym, że wierzy się w jego realność. Człowiek musi dążyć do uwolnienia z królestwa elementów; wtedy dochodzi do Nirwany, gdzie nie istnieją ani nazwy, ani rzeczy. Tylko wtedy człowiek uwalnia się od iluzji. Sferą iluzji jest cierpienie. Narodziny, śmierć, choroby oraz starzenie się są cierpieniem. To pragnienie istnienia prowadzi człowieka do tej sfery. Kiedy już uwolnił się od tego pragnienia, nie musi się już wcielać. Można zadać sobie pytanie, dlaczego wielki Budda nauczał tej doktryny. Odpowiedź może wynikać jedynie z uwzględnienia przebiegu ewolucji ludzkości.

Człowiek nie zawsze był taki, jakim jest dzisiaj. W dawnych czasach, do osiągnięcia wiedzy człowiek miał do dyspozycji nie tylko swoje ciało fizyczne, ale także pewnego rodzaju jasnowidzenie. Wiedział on, że istnieją duchowe hierarchie w taki sam sposób, jak my wiemy, że istnieją rośliny. Nie miał on jeszcze siły osądu, ale widział istoty stwórcze. Mądrość ta stopniowo zniknęła, ale pamięć o tym pozostała. W starożytnych Indiach, w Persji, a nawet w Egipcie była jeszcze pamięć o poprzednich żywotach ziemskich. Ludzka dusza w tamtym czasie wiedziała: Byłem potomkiem boskich istot, ale moje wcielenia przeniknęły fizyczność tak mocno, że mój wzrok duchowy został zaciemniony.

Człowiek doświadczał w tamtym czasie postępu jako zwyrodnienie, jako krok wstecz. Było to szczególnie odczuwalne przez tych wszystkich, którzy nawet w znacznie późniejszych czasach, nadal mogli opuścić swoje ciała fizyczne w określonych momentach. Codzienny świat ukazywał im się w tych momentach jako świat iluzji, jako maja, wielkie oszustwo. Budda jedynie wypowiedział to, co żyło w ludzkiej duszy. Fizyczny, zmysłowy świat był doświadczany jako ten, który pociągnął człowieka do dołu; chciał on opuścić ten świat i wznieść się ponownie. Świat zmysłów ponosił winę za upadek ludzkości.

Porównajmy tą koncepcję z impulsem Chrystusa i nauczaniem Pawła. Paweł nie nazywał świata zmysłowego iluzją, chociaż tak jak Budda wiedział, że człowiek zszedł ze świata duchowego, i że to jego chęć do życia doprowadziła go do tego świata. Czy ta chęć istnienia jest zawsze czymś złym? Czy fizyczny, zmysłowy świat jest jedynie oszustwem? Według koncepcji Pawła, to nie chęć istnienia jest zła sama w sobie; to pragnienie było początkowo dobre, jednak stało się szkodliwe poprzez upadek człowieka, pod wpływem istot Lucyferycznych. To pragnienie nie zawsze było szkodliwe, jednak takim się stało i przyniosło choroby, kłamstwa, cierpienie itd. To, co było kosmicznym wydarzeniem w koncepcji Buddy, stało się ludzkim wydarzeniem dla Pawła.

Gdyby Lucyferyczny wpływ nie ingerował, to człowiek widziałby w świecie fizycznym prawdę, a nie iluzję. To nie świat zmysłów jest zły, tylko ludzka wiedza, która została przytłumiona przez wpływ Lucyferyczny. Różnice w tych koncepcjach przynoszą ze sobą różne wnioski. Budda szukał odkupienia w świecie, w którym nic nie pozostało z tego świata zmysłów. Paweł powiedział, że człowiek powinien oczyścić swoje siły, swoje pragnienie istnienia, ponieważ sam je zdeprawował. Człowiek powinien zerwać zasłonę, która zakrywa prawdę, i poprzez oczyszczenie siebie ponownie zobaczy prawdę, którą sam zakrył. W miejscu zasłony, która zakrywa świat roślin, ujrzy bosko-duchowe siły, które działają na rośliny i za roślinami. Rozedrzyj zasłonę, a świat zmysłów stanie się przezroczysty; wreszcie możemy ujrzeć sferę ducha. Wierzyliśmy, że widzieliśmy królestwa zwierząt, roślin i minerałów; to był nasz błąd. W rzeczywistości widzieliśmy płynące do nas hierarchie.

To dlatego Paweł powiedział: „Nie zabijaj przyjemności istnienia; raczej oczyść ją, ponieważ pierwotnie była ona dobra.“ Może to nastąpić wtedy, gdy człowiek przyjmuje w siebie moc Chrystusa. Gdy ta moc przenika duszę, to wypędza ona z duszy ciemność. Bogowie nie umieścili człowieka na Ziemi bez powodu. Jest obowiązkiem człowieka, aby pokonać to, co utrudnia mu widzenie duchowości tego świata. Wniosek Buddy jest taki, że trzeba unikać inkarnacyjnych zwrotnic, i kierować się do archetypowej mądrości ludzkości. W przeciwieństwie do tego Paweł rzekł: Idź przez inkarnację, ale wypełnij się Chrystusem, a w odległej przyszłości, wszystko, co człowiek wyrzuci jako iluzję, zniknie.

Ta nauka, która nie obwinia fizycznego, zmysłowego świata, ale samego człowieka, z konieczności musiała stać się historyczną doktryną. – Właśnie z tego powodu, jednak na początku nie mogła być podana w całości. Mógł być dany tylko początkowy impuls, który należy spenetrować. Następnie impuls ten stopniowo wkroczy do wszystkich sfer życia. Chociaż minęło prawie 2 tys. lat od Misterium Golgoty, to impuls Chrystusa dopiero zaczyna być odbierany. Wszystkie sfery życia, takie jak filozofia i nauka, muszą być tym impulsem przepojone. Budda był bardziej w stanie podać w swojej nauce wszystko na raz, ponieważ odnosił się do starożytnej mądrości, której wciąż doświadczano w jego czasach. Impuls Chrystusa musi przeważać stopniowo. Teoria wiedzy opartej na tych faktach, ostro kontrastuje z sytuacją Kanta, który nie wiedział, że to nasza wiedza, sama w sobie musi być oczyszczona.

Paweł musiał pouczać ludzi, że praca w każdym wcieleniu jest rzeczywiście bardzo ważna. W przeciwienstwie do tego, doktryna Buddy mówi o tym, że indywidualne wcielenie jest bezwartościowe. Trzeba się nauczyć wyznawać: „Nie ja, lecz Chrystus we mnie!“ Jest to oczyszczone „Ja“. Poprzez Pawła, życie duchowe całej przyszłości stało się zależne od tej jednej inkarnacji. Teraz, gdy takie kształcenie duszy zostało zakończone i wystarczająca liczba ludzi przeszła przez nią w ciągu ostatnich 2 tys. lat, nadszedł czas, aby ponownie nauczać o reinkarnacji i karmie. Musimy dążyć do przywrócenia naszego „Ja“ do stanu, w którym było przed rozpoczęciem wcielania się.

[chodzi o przeduchowienie i oczyszczenie „Ja“, przeduchowienie własnej istoty, czyli wygrzebanie się z materialistycznego pojmowania rzeczywistości].

Zawsze mówiono, że Chrystus jest stale w naszym gronie. „Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata.“ Teraz jednak, człowiek musi nauczyć się widzieć Chrystusa i wierzyć, że to, co widzi jest prawdziwe. Stanie się to w najbliższej przyszłości, nawet już w tym wieku, i podczas kolejnych 2 tys. lat coraz więcej ludzi będzie tego doświadczać. Jak to nastąpi? Możemy np. zapytać, jak obecnie widzimy nasza planetę. Ziemia opisana jest przez naukę mechanicznie, chemicznie i fizycznie, zgodnie z teorią Kanta-Laplace’a itp. Jednak zbliżamy się teraz do przewrotu w tych dziedzinach. Pojawi się koncepcja, która będzie widziała Ziemię nie w kategoriach sił czysto mineralnych, ale w odniesieniu do roślin, lub można by powiedzieć, w odniesieniu do sił eterycznych. Roślina kieruje swoje korzenie w stronę środka Ziemi, a jej górna część pozostaje w relacji do Słońca. Są to siły, które czynią z Ziemi to, czym jest; grawitacja jest drugorzędna. Rośliny poprzedzają minerały, tak jak węgiel był kiedyś życiem roślinnym; wkrótce zostanie to odkryte. Rośliny nadają planecie formę, i wydzielają substancje, z których pochodzi ich mineralny fundament. Początki tej idei zostały przekazane przez Goethe’go w jego morfologii roślin, ale nie został on zrozumiany. Człowiek stopniowo zacznie widzieć eteryczność, ponieważ jest to charakterystyczne dla sfery roślin. Kiedy człowiek będzie w stanie odbierać siły wzrostu królestwa roślin, to zostanie uwolniony od sił, które obecnie utrudniają mu widzenie Chrystusa. Nauka Duchowa powinna być do tego wsparciem, ale będzie to niemożliwe tak długo, jak człowiek będzie wierzył, że wzniesienie się z fizyczności do eteryczności nie ma nic wspólnego z jego wewnętrzną istotą. W laboratorium nie ma znaczenia, czy człowiek ma silny czy słaby charakter moralny. Jednak, gdy dotyczy to sił eterycznych, wtedy konstytucja moralna wpływa na wyniki.

Ci, którzy są w stanie powiedzieć: „Nie ja, lecz Chrystus we mnie“, będą mogli współpracować z siłami roślin w ten sam sposób, jak obecnie rozumie się minerały. Wewnętrzna istota człowieka i jego zewnętrzne otoczenie wzajemnie na siebie oddziałują; to, co jest na zewnątrz, przekształca się dla nas w zależności od tego, czy nasza wizja jest przezroczysta, czy zachmurzona. Nawet w tym wieku, i coraz częściej przez następne 2,5 tys. lat, ludzie będą w stanie ujrzeć Chrystusa w Jego formie eterycznej. Będą oglądali eteryczną Ziemię, z której wyrasta świat roślin. Będą także w stanie zobaczyć, że wewnętrzna dobroć działa na środowisko inaczej niż zło. Tym, który posiada tą naukę w najwyższym stopniu jest Maitreya Budda, który pojawi się za około 3 tys. lat. Jest On tym, który rozjaśni ludziom znaczenie „prawego umysłu“. To wszystko poprowadzi ludzi do poznania, w którym kierunku muszą iść. Musicie podjąć się przekształcenia abstrakcyjnych ideałów w konkretne ideały, w celu przyczynienia się do ewolucji, która porusza się do przodu. Jeśli nam się to nie uda, to Ziemia utonie w materialiźmie, a ludzkość będzie musiała zacząć od nowa, albo na Ziemi po wielkiej katastrofie, albo na następnej planecie. Ziemia potrzebuje Antropozofii! Kto zdaje sobie z tego sprawę, ten jest antropozofem.


Źródło: link

Niektóre fragmenty tekstu były dla mnie niezrozumiałe i z trudem je przetłumaczyłem, więc w niektórych miejscach może pojawić się trudność ze zrozumieniem. Jeśli ktoś nie rozumie jakiegoś zdania, to proszę pisać w komentarzu.

W zrozumieniu sensu czytanego tekstu pomaga wykształcenie, wytworzenie w sobie uczucia szacunku i pokory w stosunku do tego, co się czyta. W zasadzie pomaga to w zrozumieniu czegokolwiek. Pokora jest tak jakby czymś przeciwstawnym do pychy. Pycha z kolei jest, można by powiedzieć nowotworem duszy, ponieważ oślepia, ogłupia i zionie piekielną wściekłością, i oczywiście utrudnia pojmowanie i poznanie.

Mówię do nich w przypowieściach dlatego, że patrząc, nie widzą, a słuchając, nie słyszą ani nie pojmują. Spełnia się na nich to, co mówi proroctwo Izajasza: „Słuchem słuchać będziecie, a nie pojmiecie; i patrząc patrzeć będziecie, a nie zobaczycie.”

Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha.
Kto może pojąć, niechaj pojmuje.

Pozdrawiam ciepło

Autor: Antropozofiablog

Witam na blogu poświęconym Rudolfowi Steinerowi i jego dziełu - Antropozofii. Na miarę swoich możliwości tłumaczę wykłady Rudolfa Steinera i fragmenty z jego wykładów. Tutaj chcę oddać głos panu Steinerowi: "Dzisiaj będziemy zajmować się czymś, co pokaże nam jak istotnym jest, w oparciu o badania, które mogą być wykonane w wyższych światach, doświadczać tego, co przyszłość trzyma dla ludzkości. Misja ruchu Nauki Duchowej wiąże się z ważnymi wydarzeniami okresu przejściowego, w którym właśnie żyjemy. Stąd też możemy być pewni, że jeszcze wiele leży przed nami w przyszłości, i dlatego w Nauce Duchowej szukamy przewodnictwa w podejmowaniu odpowiednich działań w chwili obecnej."

Jeden komentarz na temat “Buddyzm i Chrześcijaństwo Paulińskie”

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s