Uczeń wyższego poznania

Każdy kto szuka wyższej wiedzy, musi ją w sobie uformować. Musi zaszczepić ją w swojej duszy. Nie można dosięgnąć jej nauką; można to zrobić tylko poprzez życie. Tak więc każdy, kto pragnie zostać uczniem wyższej wiedzy, musi wytrwale pielęgnować wewnętrzne życie uczucia nabożeństwa*. Wszędzie w środowisku i w doświadczeniach należy szukać powodów do podziwu i czci. Jeśli spotkam człowieka i obwiniam go za wady, to okradam siebie z siły do osiągnięcia wyższego poznania; ale jeśli próbuję wkroczyć w jego zasługi z miłością, wtedy gromadzę tą siłę. Uczeń musi stale być pochłonięty tą wskazówką. Doświadczeni duchowo wiedzą ile zawdzięczają okolicznościom, gdy w obliczu wszystkich spraw zawsze zwracali się w kierunku dobra, wstrzymując swój negatywny osąd. Jednak nie musi to pozostać regułą zewnętrznego życia; raczej musi to wejść w posiadanie najgłębszych warstw naszej duszy.

*devotion – oddanie, poświęcenie, nabożeństwo

Uczucie nabożeństwa:

Gdy miłość i oddanie się są przesycone i rozżarzone właściwym poczuciem własnej jaźni, wtedy wiodą nas coraz wyżej. Najlepiej rozumie się to, do czego dusza przystępowała najpierw z uczuciem nabożeństwa, to znaczy do czego zapłonęła miłością i oddaniem. Dzięki uczuciu nabożeństwa dusza staje się coraz silniejsza. Przez takie samowychowanie, przez uczucie nabożeństwa zostają podniesione na wyższy poziom niejasne uczucia i popędy ludzkie, uczucia sympatii i antypatii.

Źródło: link; książka – Rudolf Steiner – Przejawy Życia Duszy

Reklamy

8 thoughts on “Uczeń wyższego poznania”

  1. troszkę inaczej niż w Radio Samiec – tam MK mówił, że dopuszczając do siebie niedojrzałą duszę mistrz może się zdegradować… i trudno się nie zgodzić jeśli doświadczenie to pokazało, można tylko powiedzieć słaby mistrz?… jednak mnisi oddalali się na pustkowie… U Rudolfa Steinera jest postawa bardzo dojrzała – jest ponad uczniami już w Panu. Nie znam Jego biografii i nie wiem na ile życie Go doświadczyło, bo często doznajemy załamania w chwilach trudnych do zaakceptowania – jak choroba, śmierć, zdrada, odrzucenie… Jednak obie postawy trzeba uznać za prawdziwe 🙂

    ” Można wspinać się na szczyt różnymi drogami, ale ci którzy tam dojdą, spotkają się, ponieważ wszystkie ścieżki zbiegają się tam w niczym niezmąconym świetle.” Christina Thomas w PRZEBUDZENIE DUSZY

    Polubione przez 1 osoba

    1. Być może „słaby mistrz” mogłoby być trafnym określeniem. Zobacz, jeśli dana osoba, która nazywa siebie mistrzem, nie potrafi odczuwać stanu swojej duszy, jeśli nie potrafi odczuć, że w jego duszy zwiększa się przywiązanie do danej wartości, to tego nie rozpozna i nie będzie świadomie temu zapobiegać, np. poprzez wewnętrzną pracę nad sobą lub poprzez oddalanie się od osób, które go ściągają w dół, zatruwając jego duszę przywiązaniami.

      Jeśli człowiek nie potrafi rozpoznać swojego wewnętrznego stanu, to nie za bardzo można by go nazwać mistrzem, chyba że sam siebie nazywa mistrzem, bo dzisiaj jest to bardzo modne, co drugi jest mistrzem oświeconym, niektórzy są nawet Jezusami. Ale załóżmy, że jest to człowiek, który rzeczywiście zbliża się do Boskości, i on chce komuś pomóc, żeby tamten też to poznał i poczuł. Jeśli ten mistrz nie przeszedł poważnego szkolenia, któremu poddawani byli kandydaci do wtajemniczenia; albo jeśli sam w ciągu życia nie przećwiczył się odpowiednio, by umieć zapobiegać marazmowi duszy w zetknięciu z ludźmi, którzy żyją w tej niższej sferze emocjonalnej, to żyjąc z takimi ludźmi może podupaść.

      Ale co ja chciałem powiedzieć, człowiek może mieć pewne przywiązania, i z takim stanem duszy, może do niego prześwitywać Boskość, może odczuwać, że ten świat duchowy istnieje, jednak nadal jest podatny na wpływy pochodzące od ludzi, bo nie oczyścił się z przywiązań, i być może nawet nie wie co to jest. W takim wypadku ten mistrz może podupaść, jeśli jego dusza nie jest odpowiednio doświadczona itd. Drugi typ mistrza to tzw. wtajemniczony, który przeszedł poważne szkolenie, albo nie musi być wtajemniczony, ale umie sobie radzić z tymi niższymi wpływami, albo taki, którego coś pcha na pustelnię, bo nie może znieść tego, co ludzie wydzielają.

      Tak jak Siergiej mówił: proszę nie wrzucać wszystkiego do jednego worka, proszę odróżniać pomiędzy logiką ziemską, a logiką boską; pomiędzy ziemskością a boskością. Jak poczytasz książki Siergieja, to znajdziesz tam wiele odpowiedzi. Dla mnie mistrzem z prawdziwego zdarzenia był Rudolf Steiner, w nim chyba już nie było tego, co nazywamy ziemskim człowiekiem, czyli tych przywiązań. Jeśli to, co mówi Steiner jest dla człowieka niepojęte, to wpierw trzeba przyswoić sobie to, co przekazał Łazariew.

      Tutaj jest autobiografia Steinera po angielsku:
      http://wn.rsarchive.org/Books/GA028/TSoML/GA028_index.html

      Polubione przez 1 osoba

      1. ja troszkę myślę inaczej, ale chyba o to samo nam chodzi… uznaję wielu mistrzów – nawet jeśli mnie nie przekonują i nie przeszkadza mi, że ktoś mówi o sobie w ten sposób… w tym świecie mistrz potrzebuje mistrza – wtajemniczenia itd. słowa są zdewaluowane, a prawda jedna jak Bóg. Życzmy sobie nie być mistrzami, ale wiedzieć dokąd zmierzamy 🙂 uczmy się najlepszego bez względu kto nas uczy 🙂

        Polubione przez 1 osoba

      2. Dobrze powiedziane, dzięki za komentarze. A propos, Steinera też nauczał/pouczał pewien mistrz – Christian Rosenkreutz (Chrystian Różokrzyż).

        Niektórych rzeczy nie umiem napisać tak, jak powinienem był napisać, ale to dobrze, bo dzięki temu uczę się, by nie kłaść doskonałości ponad miłość. Jak będę myślał, że jestem doskonały, to przestanę się rozwijać, powiem sobie, że jestem mistrzem oświeconym, i będę nienawidził niedoskonałych. To był żart, trochę nieśmieszny. Nie zamierzam popełniać nienawiści, zbyt dużą cenę się za to płaci. Jeśli chodzi o uczenie się, poznawanie, to zauważyłem, że pycha niesamowicie utrudnia poznawanie, wręcz człowieka oślepia; z drugiej strony miłość, oddanie, uczucia nabożeństwa, te święte uczucia dają człowiekowi siłę i jakby zdolność do poznawania. Warto rozpoznać w sobie czym jest pycha, i starać się ją zmniejszać. Może kiedyś o tym napiszę, ale nie obiecuję.

        Pozdrawiam

        Polubione przez 1 osoba

      3. Zart zrozumiałam… Pycha nie raz podcina skrzydła najlepszym. Poznania przez uniżenie nauczał Chrystus.
        Musze sie uporządkować by poczytać… Noe chce mierzyć zbyt wysoko bo się zrażę lub nie zrozumiem. Czytam małymi fragmentami u Ciebie 🙂

        Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s