Eteryzacja krwi cz. 2

Aby w pełni ocenić znaczenie tego, w jaki sposób te dwa strumienie spotykają się w człowieku, najpierw musimy zastanowić się nad tym, co do tej pory zostało powiedziane o życiu duszy w sposób bardziej zewnętrzny, i jak to życie ujawnia potrójną polaryzację elementów: intelektualnego, estetycznego, i moralnego, które płyną z góry na dół, od mózgu do serca; musimy także zrozumieć pełne znaczenie tego, co zostało powiedziane o zwróceniu naszej uwagi na analogiczne zjawisko w makrokosmosie. To analogiczne zjawisko można dzisiaj opisać jako wynik najbardziej skrupulatnych i ostrożnych badań ezoterycznych ostatnich lat, podejmowanych przez osoby będące wśród prawdziwych Różokrzyżowców. Te badania wykazały, że coś, co odpowiada temu, co opisane zostało w związku z mikrokosmosem, odbywa się także w makrokosmosie. W miarę upływu czasu będziecie w stanie lepiej to zrozumieć.

Podobnie jak w okolicy ludzkiego serca krew stale przekształca się w substancję eteryczną, tak też podobny proces zachodzi w makrokosmosie. Rozumiemy to wtedy, gdy kierujemy nasze oczy na Misterium Golgoty, do momentu, kiedy krew wypływała z ran Jezusa Chrystusa. Tej krwi nie należy traktować jedynie jako substancję chemiczną, ale w związku z tym, co zostało opisane jako natura Jezusa z Nazaretu, należy uznać to za coś zupełnie wyjątkowego. Kiedy krew wypływała z Jego ran do Ziemi, to naszej Ziemi została przekazana substancja, i jednocząc się z nią stanowiło to wydarzenie o największym możliwym znaczeniu dla wszystkich przyszłych wieków Ziemi, i mogło to nastąpić tylko raz. Co się stało z tą krwią w następnych wiekach? Nic innego jak to, co ma miejsce w ludzkim sercu. W trakcie Ziemskiej ewolucji ta krew przeszła przez proces „eteryzacji“. Tak jak nasza krew płynie od serca w górę jako eter, tak też od Misterium Golgoty, zeteryzowana krew Chrystusa Jezusa żyła w eterze Ziemi. Ciało eteryczne Ziemi jest przepojone tym, czym stała się krew, która wypłynęła na Golgocie. To jest ważne. Jeśli nie miałoby miejsca to, co przyszło poprzez Chrystusa Jezusa, to stan człowieka na Ziemi mógłby być jedynie taki, jak opisałem wcześniej. Jednak od czasu Misterium Golgoty istniała stała możliwość dla aktywności eterycznej krwi Chrystusa, aby płynąć razem ze strumieniami z dołu do góry, od serca do głowy.

Ponieważ zeteryzowana krew Jezusa z Nazaretu obecna jest w ciele eterycznym Ziemi, to towarzyszy ona zeteryzowanej krwi człowieka, płynącej w górę od serca do mózgu, dzięki czemu w człowieku spotykają się nie tylko te strumienie, które wcześniej opisałem, ale ludzki krwiobieg łączy się z krwiobiegiem Chrystusa Jezusa. Jednak unia tych dwóch krwiobiegów może nastąpić tylko wtedy, gdy człowiek jest w stanie rozwinąć prawdziwe zrozumienie tego, co jest zawarte w Impulsie Chrystusa. W przeciwnym razie nie może być żadnego zjednoczenia; te dwa strumienie wzajemnie się wtedy odpychają. W każdej epoce ziemskiej ewolucji musimy nabyć zrozumienie w formie, która nadaje się dla tej epoki. W czasie, kiedy Chrystus Jezus żył na Ziemi, poprzedzające wydarzenia mogły być prawidłowo zrozumiane przez tych, którzy przychodzili do tego, który Go zwiastował, do Jana, i zostali przez niego ochrzczeni zgodnie z obrzędem opisanym w Ewangelii. Doświadczyli chrztu po to, aby ich grzech, to znaczy karma ich poprzednich wcieleń dobiegła końca, żeby mogła zostać zmieniona, i żeby mogli zrozumieć to, że najpotężniejszy impuls w ziemskiej ewolucji miał zstąpić w ciało fizyczne. Jednak ludzka ewolucja postępuje, i w naszej obecnej epoce ważne jest to, że człowiek powinien uczyć się rozumieć, że wiedza zawarta w nauce duchowej musi być odebrana, i stopniowo będzie ona w stanie rozpalić strumienie płynące od serca do mózgu, dzięki czemu będzie można zrozumieć antropozofię. Jeśli to nastąpi, to ludzie będą w stanie zrozumieć wydarzenie, które ma swój początek w 20-stym wieku: objawienie się eterycznego Chrystusa, w przeciwieństwie do fizycznego Chrystusa z Palestyny.

Osiągnęliśmy teraz moment w czasie, kiedy w życie Ziemi wchodzi eteryczny Chrystus, i staje się widoczny, na początku dla niewielkiej liczby osób na drodze naturalnego jasnowidzenia. Następnie w ciągu najbliższych 3 tys. lat stanie się On widoczny dla coraz większej liczby osób. To nieuchronnie nadejdzie; jest to wydarzenie natury. To, że to nadejdzie, jest tak prawdziwe, jak osiągnięcia elektryczności w 19-stym wieku. Pewna liczba osób ujrzy eterycznego Chrystusa i doświadczy wydarzenia, które miało miejsce w Damaszku. Jednak będzie to zależało od tego, czy ci ludzie będą uczyli się obserwować moment, kiedy zbliża się do nich Chrystus. Będzie się to wydarzało już w ciągu zaledwie kilku dekad od teraz, zwłaszcza dla tych, którzy są jeszcze młodzi – już są robione do tego przygotowania – niektóre osoby już mają pewne doświadczenia. Jeśli człowiek prawdziwie wyostrzyłby swoje postrzeganie poprzez zaangażowanie w antropozofię, to mógłby stać się świadomy tego, że nagle ktoś się do niego zbliża, aby mu pomóc, aby wyczulić go na to czy tamto. Prawda jest taka, że przyszedł do niego Chrystus, mimo że uważa, że to co widzi jest fizycznym człowiekiem. Jednak zda sobie sprawę z tego, że jest to istota nadzmysłowa, ponieważ natychmiast znika. Wielu ludzi będzie miało to doświadczenie podczas cichego siedzenia w swoim pokoju, z ciężkim sercem i w opresji, nie wiedząc w którą stronę należy iść. Otworzą się drzwi, objawi się eteryczny Chrystus, i przemówi do niego słowami pociechy. Chrystus stanie się dla ludzi żywym pocieszycielem. Jakkolwiek dziwnym się to może wydawać, to prawdą jest, że wielokrotnie, kiedy ludzie, nawet w znacznej grupie będą siedzieć razem, nie wiedząc co robić i czekając, ujrzą eterycznego Chrystusa. Podczas takich spotkań objawi się Chrystus i podzieli się swoim słowem. Właśnie zbliżamy się do tych czasów, i ten pozytywny, konstruktywny element pochwyci ewolucję ludzkości.

Nie należy rzucać słów przeciwko wielkim postępom dokonanym przez kulturę naszych czasów; te osiągnięcia mają istotne znaczenie dla dobrobytu i wolności człowieka. Jednak cokolwiek, co można uzyskać na drodze zewnętrznego postępu, jest czymś małym i nieistotnym w porównaniu do błogosławieństw udzielonych człowiekowi, który doświadcza przebudzenia w swojej duszy poprzez Chrystusa, który to pochwyci teraz ludzką kulturę i jej obawy. Tak więc tym, co przebudzi się w ludziach będzie jednoczącymi, pozytywnymi siłami. Chrystus przynosi ludzkiej cywilizacji konstruktywne siły.

Gdybyśmy spojrzeli na wczesne czasy po-atlantydzkie, to okazałoby się, że ludzie budowali swoje miejsca zamieszkania w zupełnie inny sposób, niż obecnie. W tamtych czasach wykorzystywało się wszystko, co rosło. Nawet kiedy budowali pałace, wzywali do pomocy naturę poprzez przeplatanie roślin i gałęzi itd. Dzisiaj ludzie muszą budować z rozbitych fragmentów. Tworzymy całą kulturę zewnętrznego świata z produktów fragmentacji. W ciągu najbliższych lat jeszcze lepiej zrozumiecie, jak wiele w naszej kulturze jest produktem zniszczenia.

Światło rozkłada (rozpada) się w naszych ziemskich po-atlantydzkich procesach. Do czasów Atlantydy proces ziemski był procesem postępującym, ale od tego czasu stał się procesem rozpadu. Czym jest światło? Światło rozpada się, a rozpadające się światło jest elektrycznością. To, co znamy jako elektryczność jest światłem, które niszczy się w obrębie materii. Siła chemiczna, która ulega przemianie w obrębie ziemskiej ewolucji jest magnetyzmem. Jeszcze jedna siła stanie się aktywna, i jeśli elektryczność wydaje się działać cuda, to ta trzecia siła wpłynie na cywilizację w jeszcze bardziej cudowny sposób. Im więcej zaangażujemy tej siły, tym Ziemia szybciej stanie się zwłokami, i jej duchowa część przygotuje się na wcielenie Jowisza. Siły muszą być zastosowane do zniszczenia Ziemi po to, aby człowiek mógł uwolnić się od Ziemi, i żeby ciało Ziemi mogło odpaść. Dopóki Ziemia była zaangażowana w procesie postępującym, to nie było to robione, ponieważ tylko Ziemia rozkładająca się może używać wielkich osiągnięć elektryczności. Dziwnie to brzmi, ale trzeba to stopniowo poznać. Aby ocenić naszą kulturę we właściwy sposób, musimy zrozumieć proces ewolucji. W ten sposób będziemy się uczyli, że koniecznym jest, aby Ziemia została zniszczona, w przeciwnym razie jej duch nie zostanie uwolniony. Będziemy także uczyć się oceniać co jest pozytywne, a mianowicie przenikanie sił duchowych do naszej egzystencji na ziemi.

Tak więc zdajemy sobie sprawę z tego, jak ogromny postęp został naznaczony przez fakt, że Chrystus żył na Ziemi przez 3 lata, w specjalnie przygotowanym ciele po to, aby mógł być widoczny dla fizycznych oczu. Poprzez to, co stało się w ciągu tych trzech lat, ludzie stali się dojrzali, aby ujrzeć Chrystusa, który będzie poruszał się między nami w ciele eterycznym, który wkroczy w ziemskie życie tak prawdziwie i skutecznie, jak zrobił to w fizyczny Chrystus w Palestynie. Jeśli ludzie będą obserwowali takie wydarzenia nieprzyćmionymi zmysłami, to będą wiedzieli, że jest tam ciało eteryczne, które porusza się w świecie fizycznym, ale będą wiedzieli, że jest to jedyne ciało eteryczne, które jest w stanie pracować w świecie fizycznym tak, jak pracuje ciało fizyczne. Od ciała fizycznego będzie różniło się tylko w tym zakresie, że będzie mogło być w dwóch, trzech, a nawet w stu, w tysiącu miejsc w tym samym czasie. Jest to możliwe dla formy eterycznej, ale nie dla fizycznej. Poprzez ten dalszy rozwój w ludzkości zostanie dokonane to, że te dwa bieguny, o których wspomniałem, intelektualny i moralny, będą coraz bardziej stawały się jednym; połączą się w jedność. Stanie się to dlatego, że w ciągu następnego tysiąclecia, ludzie nauczą się coraz lepiej obserwować eterycznego Chrystusa; w życiu na jawie będą bezpośrednio coraz bardziej przepajani działaniem dobra ze świata duchowego. Podczas gdy obecnie wola śpi w dzień, a człowiek jest w stanie wpłynąć na nią jedynie pośrednio poprzez myśl, to w ciągu następnego tysiąclecia, poprzez to, co pracuje w nas pod przewodnictwem Chrystusa, okaże się, że czyny człowieka w stanie jawy mogą być bezpośrednio owocne w dobro.

Sen Sokratesa o tym, aby móc nauczać cnót, stanie się rzeczywistością; na Ziemi coraz bardziej będzie możliwe, aby poprzez to nauczanie nie tylko intelekt był stymulowany i pokrzepiany, ale poprzez to nauczanie rozprzestrzeniane będą impulsy moralne. Schopenhauer powiedział: „Głoszenie moralności jest czymś łatwym; ugruntowanie jej jest czymś najtrudniejszym.“ Dlaczego tak jest? Dlatego, że żadna moralność nie została jeszcze rozprzestrzeniona poprzez kazania. Całkiem możliwym jest rozpoznanie zasad moralnych, a jednak nie stosowanie się do nich. Dla większości ludzi powiedzenie Paulińskie stanowi prawdę: „Duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe.“ To się jednak zmieni poprzez ogień moralny wypływający z Chrystusa. Dzięki temu, potrzeba impulsów moralnych stanie się dla ludzi coraz bardziej oczywista. Człowiek przekształci Ziemię w takim stopniu, w jakim czuje, z coraz większą siłą, że moralność jest niezbędną częścią Ziemi. W przyszłości niemoralność będzie możliwa tylko dla ludzi, którzy otrzymują niemoralną pomoc, którzy będą napędzali się w tym kierunku, którzy zostaną opętani przez demony, przez siły Arymaniczne i Asuryczne, i którzy będą dążyli do tego opętania.

Oto jest przyszły stan Ziemi: będzie wystarczająca liczba ludzi, którzy coraz częściej będą uczyć moralności, i jednocześnie będą oferowali fundament moralny; ale będą także ci, którzy z własnej woli oddadzą się siłom zła, i tym samym umożliwią złu przeciwstawianie się dobrej ludzkości. Nikt nie będzie do tego zmuszany; będzie to leżało w wolnej woli każdego człowieka.

Następnie nadejdzie czas, kiedy Ziemia przejdzie w stan, który jest opisany jedynie w wielkich opisach Orientalnego okultyzmu, Orientalnego mistycyzmu. Atmosfera moralna zgromadzi do tego czasu znaczną siłę. Orientalny mistycyzm mówił o tym momencie przez kilka tysięcy lat, a od przyjścia Gautama Buddy mówiono szczególnie mocno o przyszłym stanie, kiedy Ziemia będzie skąpana w „moralno-eterycznej atmosferze“. Już od czasów starożytnych Rishi, było to wielką nadzieją Orientalnego mistycyzmu, że ten impuls moralny przyjdzie na Ziemię od Vishva-Karman’a, lub jak głosił Zaratusztra, od Ahura Mazdao. Zatem Orientalny mistycyzm przewidział, że ten impuls moralny, ta moralna atmosfera przyjdzie na Ziemię od Istoty, którą nazywamy Chrystusem. To w Nim, w Chrystusie Orientalny mistycyzm pokładał swoje nadzieje.

Orientalni mistycy byli w stanie wyobrazić sobie konsekwencje tego wydarzenia, ale nie konkretną formę, którą by przyjęło. Byli w stanie wyobrazić sobie, że w ciągu 5 tys. lat po tym, jak wielki Budda osiągnął Oświecenie, czyste formy Akashy, skąpane w ogniu, oświetlone przez słońce, objawią się w obliczu Tego, który nie mógł być rozpoznany poprzez Orientalny mistycyzm. Oto cudowny obraz w samej prawdzie: coś nadejdzie i umożliwi Synom Ognia i Światła, poruszenie atmosfery moralnej Ziemi, nie w fizycznie wcielonej formie, ale jako czyste formy Akaszy wewnątrz moralnej atmosfery Ziemi. 5 tys. lat po oświeceniu Gautama Buddy, jak to mówiono, będzie nauczyciel, który oznajmi ludziom czym są te wspaniałe formy Ognia i Światła. Ten nauczyciel – Maitreya Budda – pojawi się za 3 tys. lat od naszego czasu, i będzie w stanie nauczać ludzi o Impulsie Chrystusa.

Tak więc Orientalny mistycyzm jednoczy się z Chrześcijańskim poznaniem Zachodu, aby stworzyć piękną całość. Zostanie również ujawnione, że ten, który pojawi się za 3 tys. lat od naszego czasu jako Maitreya Budda będzie ponownie inkarnował się na Ziemi jako Bodhisattva, jako następca Gautama Buddy. Jedną z jego inkarnacji była jako Jeshu ben Pandira, który żył tysiąc lat przed rozpoczęciem naszej ery. Istota, która inkarnowała się jako Jeshu ben Pandira jest tą samą, która pewnego dnia wcieli się jako Maitreya Budda, i który wciąż będzie powracał w ciele fizycznym, ale nie jako sam Budda, ale jako Bodhisattva. Nawet w naszych czasach, od tego który później będzie Maitreya Budda, pochodzą najważniejsze nauki dotyczące Istoty Chrystusa i Synów Ognia – Agnishvattas.

Te rzeczy, poprzez które człowiek może rozpoznać istotę, która to stanie się Maitreya Budda, są wspólne dla całego autentycznego Wschodniego mistycyzmu i Chrześcijańskiej mądrości. Maitreya Budda, który w przeciwieństwie do Synów Ognia pojawi się w ciele fizycznym jako Bodhisattva, może zostać rozpoznany poprzez fakt, że w młodości jego rozwój nie daje żadnych oznak charakteru istoty, która jest wewnątrz niego. Jedynie ci, którzy posiadają zrozumienie, rozpoznają w takim człowieku obecność Bodhisattvy, który zamanifestuje się w wieku 30-33, i nie wcześniej.Wtedy ma miejsce coś podobnego do wymiany osobowości. Maitreya Budda ujawni ludzkości swoją tożsamość w 30-33 roku życia. Tak jak Chrystus rozpoczął swoje dzieło życia w wieku 30 lat, tak też Bodhisattvy, którzy będą kontynuować głoszenie Impulsu Chrystusa, ujawnią się w 30-33 roku życia. Sam Maitreya Budda, jako przekształcony Bodhisattva, przemawiając potężnymi słowami, dla których nie można obecnie dać odpowiedniej idei, będzie głosił wielkie tajemnice istnienia. Będzie on mówił w języku, który musi być najpierw stworzony, ponieważ żaden człowiek nie mógłby dzisiaj odnaleźć się w słowach, którymi przemawiałby Maitreya Budda. Powodem dlaczego do ludzi nie można by jeszcze w ten sposób przemówić jest to, że fizyczny instrument dla tej formy wypowiedzi jeszcze nie istnieje. Nauczanie Oświeconego nie będzie wpływało w ludzi tylko jako nauki, ale będzie wlewało w ich dusze moralne impulsy. Takie słowa nie mogą być jeszcze wypowiedziane przez fizyczną krtań; w naszych czasach można je wypowiedzieć jedynie w światach duchowych.

Antropozofia jest przygotowaniem do wszystkiego, co nadejdzie w przyszłości. Ci, którzy biorą ludzki proces ewolucji na poważnie, postanowią nie dopuszczać do zatrzymania się rozwoju duszy, ale zapewnią, że ten rozwój ostatecznie umożliwi uwolnienie się duchowej części Ziemi, pozostawiając wulgarną część, która odpadnie niczym zwłoki – ponieważ ludzie mogą sparaliżować cały ten proces. Ci, którzy pragną, aby ewolucja się powiodła, muszą zdobyć zrozumienie życia duchowego poprzez to, co dzisiaj nazywamy antropozofią. Tak więc, kultywacja antropozofii staje się obowiązkiem; poznanie staje się czymś, czego naprawdę doświadczamy, wobec czego mamy odpowiedzialność. Kiedy jesteśmy wewnętrznie świadomi tej odpowiedzialności i mamy w sobie to postanowienie, kiedy doświadczamy tajemnic świata, co wzbudza w nas pragnienie, aby stać się antropozofami, wtedy nasze doświadczenie jest prawidłowe. Jednak antropozofia nie może być czymś, co jedynie zaspokaja naszą ciekawość, raczej musi być czymś, bez czego nie możemy żyć. Tylko w tym przypadku doświadczamy we właściwym tego słowa znaczeniu; tylko wtedy żyjemy niczym żywe kamienie budowlane w wielkiej budowli, która musi być zbudowana w ludzkich duszach, i która może objąć całą ludzkość.

Tak więc antropozofia jest objawieniem prawdziwych zjawisk świata, które skonfrontują ludzi przyszłości, i które skonfrontują nasze dusze, czy to jeszcze w ciele fizycznym, czy to w życiu pomiędzy śmiercią a ponownymi narodzinami. Nadchodzący przewrót będzie nas dotyczył niezależnie od tego, czy nadal będziemy żyć w ciele fizycznym, czy też odłożymy je na bok. Ludzie muszą zdobyć zrozumienie Ziemi za życia w ciele fizycznym, jeśli ma to mieć efekt pomiędzy śmiercią a ponownymi narodzinami. Dla tych, którzy nabywają pewne zrozumienie Chrystusa będąc w ciele fizycznym, nie będzie miał znaczenia moment kiedy doświadczą Chrystusa, czy będą jeszcze żyli w ciele fizycznym, czy przejdą już przez bramę śmierci. Ale ci, którzy teraz odrzucają zrozumienie Chrystusa przejdą przez bramę śmierci, będą musieli czekać do następnego wcielenia, ponieważ to zrozumienie nie może być nabyte pomiędzy śmiercią a ponownymi narodzinami. Kiedy zostanie zdobyta podstawa zrozumienia, to Chrystus staje się widoczny również w okresie pomiędzy śmiercią a ponownymi narodzinami. Tak więc antropozofia nie jest czymś, czego uczymy się jedynie dla naszego życia fizycznego, ale ma także wartość wtedy, gdy odkładamy ciało w chwili śmierci.

Tym właśnie chciałem się dzisiaj z wami podzielić. Samopoznanie jest trudne, ponieważ człowiek jest taką skomplikowaną istotą. Powodem tej złożoności jest to, że człowiek jest związany z wyższymi światami i istotami. Mamy w sobie (mgliste) obrazy wielkiego świata, i wszystkie człony naszej istoty – ciała: fizyczne, eteryczne, astralne i „Ja“ – są światami dla boskich istot.

Człowiek jest tak skomplikowany, ponieważ jest on naprawdę lustrzanym odbiciem świata duchowego. Zdanie sobie z tego sprawy powinno uświadomić mu jego rzeczywistą wartość. Jednak mimo to, że jesteśmy obrazami świata duchowego, to jesteśmy dalecy od tego, czym powinniśmy być – poprzez tą wiedzę, oprócz świadomości swojej wartości jako ludzi, nabywamy również właściwą postawę skromności i pokory wobec makrokosmosu i jego bogów.

 


Źródło: link

Autor: Antropozofiablog

Witam na blogu poświęconym Rudolfowi Steinerowi i jego dziełu - Antropozofii. Na miarę swoich możliwości tłumaczę wykłady Rudolfa Steinera i fragmenty z jego wykładów. Tutaj chcę oddać głos panu Steinerowi: "Dzisiaj będziemy zajmować się czymś, co pokaże nam jak istotnym jest, w oparciu o badania, które mogą być wykonane w wyższych światach, doświadczać tego, co przyszłość trzyma dla ludzkości. Misja ruchu Nauki Duchowej wiąże się z ważnymi wydarzeniami okresu przejściowego, w którym właśnie żyjemy. Stąd też możemy być pewni, że jeszcze wiele leży przed nami w przyszłości, i dlatego w Nauce Duchowej szukamy przewodnictwa w podejmowaniu odpowiednich działań w chwili obecnej."

Jeden komentarz na temat “Eteryzacja krwi cz. 2”

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s