Indywidualne Istoty Duchowe i Niepodzielna Podstawa Świata 1, cz. 1

Przypomnijcie sobie badania, w których staraliśmy się ustalić stosunek do różnych twierdzeń współczesnej psychoanalizy. Znaczenie miało dla mnie to, żeby rozjaśnić koncepcję „nieświadomości“, aby pokazać to, że sposób, w jaki stosowane jest pojęcie „nieświadomości“ jest właściwie nieuzasadniony. Dopóki człowiek nie jest w stanie wyjść poza tą koncepcję, czysto negatywną koncepcję, dopóty nie może on powiedzieć więcej niż to, że psychoanaliza pracuje z niedostatecznymi metodami poznania w odniesieniu do tych szczególnie trudnych zjawisk. Ponieważ psychoanalitycy starają się zbadać duszę i ducha, a nawet prowadzą tą duszę i ducha w życie społeczne, to musimy przyznać, że mamy tutaj punkt wyjścia, który jest o wiele bardziej istotny niż to, co w tej dziedzinie jest nam w stanie zaoferować nauka akademicka. Ponieważ psychologia analityczna próbuje interweniować w życie poprzez pedagogikę, terapię, a wkrótce najprawdopodobniej również poprzez środki społeczne i polityczne, to niebezpieczeństwa związane z tą sprawą należy traktować z największą troską. Powstaje zatem pytanie: Czym w istocie jest to, do czego dzisiejsi naukowcy nie potrafią i nie chcą dotrzeć? Uznają oni, że natura duszy istnieje poza świadomością; szukają duszy poza świadomością, ale nie potrafią się wznieść do poznania samego ducha. Ducha nie można w żaden sposób uchwycić poprzez koncepcję nieświadomości, ponieważ nieświadomy duch jest czymś takim jak człowiek bez głowy. Mówiłem wam, że są ludzie, którzy w pewnych histerycznych warunkach chodzą ulicami i widzą w innych ludziach tylko ich ciała, a nie głowy. Jest to określony rodzaj choroby, jeśli człowiek nie jest w stanie ujrzeć głowy człowieka. Wśród współczesnych badaczy są tacy, którzy wierzą, że widzą całego ducha. A ponieważ wyobrażają sobie ducha jako nieświadomego, to od razu pokazują, że sami padli ofiarą iluzji, iluzji mówiącej, że istnieje nieświadomy duch, duch bez świadomości.

Kiedy człowiek przekracza próg świadomości, to zawsze wkracza w sferę duchową; niezależnie od tego, czy wkracza on do podświadomości, czy do nadświadomości, to zawsze wkracza do sfery duchowej. Jednak jest to sfera, w której duch jest świadomy w pewien sposób, w której rozwija pewną formę świadomości. Gdzie jest duch, tam też jest świadomość. Trzeba tylko szukać w jakiej formie istnieje tam świadomość. Dzięki nauce duchowej można rozpoznać jaki rodzaj świadomości ma poszczególna istota duchowa.

Tydzień temu została tutaj przedstawiona sprawa pani, która opuściła spotkanie towarzyskie i pobiegła naprzeciwko koni, ale potem została powstrzymana przed skokiem do rzeki, i została zaprowadzona z powrotem do domu. Tam została przedstawiona gospodarzowi domu, ponieważ w jakiś niejasny, podświadomy sposób była zakochana w tym człowieku. W tym przypadku nie można powiedzieć, że duch, który nie należy do świadomości tej pani, że ten duch który ją popchnął i poprowadził jest nieświadomym duchem lub że jest nieświadomą cechą duszy. W rzeczy samej, jest to czymś niezwykle świadomym. Świadomość tego demonicznego ducha, która poprowadziła ją z powrotem do jej kochanka, ten demon jest rzeczywiście znacznie sprytniejszy w swojej świadomości niż ta pani w chaosie swojej głowy, to znaczy w jej świadomości. Kiedy człowiek w jakikolwiek sposób przekracza próg swojej świadomości, to duchy, które stają się aktywne i potężne, nie są duchami nieświadomymi. Takie duchy same w sobie stają się świadomie aktywne i silne. Wyrażenie „nieświadomy duch“, którego używają psychoanalitycy nie ma w ogóle sensu. Gdybym miał mówić jedynie z własnego punktu widzenia, to równie dobrze mógłbym powiedzieć, że całe znakomite towarzystwo siedzące tutaj jest moją nieświadomością, jeśli się z nimi nie zaznajomiłem. W równie małym stopniu możemy nazywać nieświadomymi te istoty duchowe, które nas otaczają, i które przechwytują naszą osobowość w szczególnych okolicznościach, jak to było w sytuacji, którą opisałem tydzień temu. One są podświadome; właściwie to nie są one ujęte świadomością, która żyje w nas bezpośrednio, ale same w sobie są w pełni świadome.

Jest to niezwykle ważne, aby o tym wiedzieć – szczególnie dla zadania nauki duchowej w naszych czasach – przede wszystkim dlatego, że wiedza o świecie duchowym leży po drugiej stronie progu, i poznanie prawdziwie samoświadomych indywidualności nie jest jedynie osiągnięciem współczesnej nauki duchowej, ale w rzeczywistości jest wiedzą starożytną. W dawnych czasach było to znane jedynie poprzez starożytne, atawistyczne jasnowidzenie. Dzisiaj można to poznać innymi metodami, i człowiek uczy się poznawać to stopniowo. Wiedza o faktycznych duchach odkrywana poza ludzką świadomością – o duchach żyjących w innych warunkach niż ludzie, ale będących z człowiekiem w stałym związku, duchach mogących przejąć człowieka w jego myśleniu, uczuciu i woli – ta wiedza zawsze istniała. Ta wiedza była zawsze uważana za tajny skarb niektórych bractw, które w swoich kręgach traktowały ją jako ściśle ezoteryczną. Dlaczego traktowali to w ten sposób? Rozprawianie o tym w tej chwili zaprowadziłoby nas zbyt daleko. Trzeba jednak powiedzieć, że poszczególne bractwa były przeniknięte żarliwym przekonaniem, że większość ludzkości nie była wystarczająco dojrzała do tej wiedzy. Rzeczywiście, było tak w dużym stopniu. W wielu bractwach, które nazywane są bractwami „lewej strony“ próbowano ukryć tą wiedzę, ponieważ taka wiedza będąca w posiadaniu małej grupy, mogłaby dać władzę nad innymi, którzy jej nie posiadają. Zawsze miały miejsce wysiłki, których celelm było zapewnienie władzy pewnych grup nad innymi. Można było to osiągnąć poprzez uważanie pewnego rodzaju wiedzy za ezoteryczną, ale używanie jej w taki sposób, aby rozszerzyć władzę nad czymś zupełnie innym.

W naszych czasach jest to szczególnie potrzebne, aby mieć prawdziwą przejrzystość w tych sprawach. Jak wiecie, od roku 1879 ludzkość żyła w bardzo szczególnej sytuacji duchowej. Od roku 1879, niezwykle potężne duchy ciemności zostały przesunięte ze świata duchowego do sfery człowieka. Dzisiaj chcę wam dokładnie pokazać, w jaki sposób pewne tajemnice, które odnoszą się do współczesnego rozwoju mogą być stosowane w sposób krzywdzący (niewłaściwy). Jednak musicie być ostrożni, aby spójnie rozważyć to, co powiem dzisiaj, i co będzie natury bardziej historycznej z tym, co powiem jutro.

Wszyscy wiecie, że przez długi okres czasu, w naszym antropozoficznym strumieniu zwrócona była uwaga na fakt, że 20-sty wiek jest tym, który powinien sprowadzić ewolucję ludzkości do szczególnego związku z Chrystusem. Ten związek z Chrystusem nadejdzie w trakcie 20-stego wieku, i już w połowie tego wieku zacznie pojawiać się zjawisko, które zasugerowałem w moim pierwszym Dramacie Misteryjnym, w którym dla wielu ludzi Chrystus eteryczny będzie rzeczywistą, żyjącą istotą.

Wiemy, że teraz żyjemy w czasach materializmu. Wiemy, że od połowy 19-stego wieku materializm osiągnął swój szczyt. W rzeczywistości jednak bieguny muszą się zbiegać. To właśnie punk kulminacyjny materializmu musi zbiegać się z nasileniem, które prowadzi do prawdziwego postrzegania Chrystusa eterycznego. Można sobie wyobrazić, że sama zapowiedź misterium postrzegania Chrystusa, zapowiedź tej nowej relacji człowieczeństwa, w którą wkroczy Chrystus, wzbudzi niechęć i opór ze strony niektórych ludzi. Tymi ludźmi byliby członkowie niektórych bractw, którzy chcieliby wykorzystać wydarzenie 20-stego wieku, wydarzenie objawienia się eterycznego Chrystusa, którzy chcieliby wykorzystać to dla swoich celów, i nie dopuścić tego do ogólnej wiedzy. Istnieją pewne bractwa i te bractwa zawsze wpływają na opinię publiczną. Istnieją pewne bractwa okultystyczne, które rozsiewają komunikat, że epoka materializmu prawie dobiegła końca, że w pewnym sensie jest to już przeszłością. Ci biedni, godni politowania, „sprytni“ ludzie – sprytni oczywiście w cudzysłowie – rozprzestrzeniają doktrynę w wielu zgromadzeniach, książkach i społeczeństwach, że materializm już się wyczerpał, że można już ponownie uchwycić coś z ducha, ale nie mogą oni zaoferować ludziom nic więcej jak słowo duch i inne pojedyncze frazy. Ci ludzie są mniej lub bardziej na usługach tych, którzy mają interes w mówieniu tego, co jest nieprawdą, że materializm został „zniszczony przez złe zarządzanie“. To nie jest prawdą; wręcz przeciwnie, materialistyczne myślenie jest w procesie wzrostu. Najbardziej będzie się to rozwijało wtedy, gdy ludzie będą siebie oszukiwali, wierząc, że nie są już materialistami. Materialistyczny sposób myślenia jest teraz w procesie wzrostu i będzie nadal wzrastał przez około następnych 4-5 wieków.

Koniecznym jest, jak już to wielokrotnie podkreślałem, żeby zrozumieć ten fakt w czystej świadomości, żeby to pojąć. Ludzkość dojdzie do prawdziwego uzdrowienia wtedy, kiedy pracuje się w życiu ducha tak dokładnie, że się absolutnie wie o tym, że piąta epoka po-atlantydzka ma na celu wytępienie materializmu z ogólnego rozwoju ludzkości. Bardziej duchowe istoty muszą przeciwdziałać materializmowi. Mówiłem już w poprzednich wykładach o tym, że ludzie piątej epoki po-atlantydzkiej muszą nauczyć się w pełnej świadomości stać przeciwko złu rosnącemu w ludzkiej ewolucji. Tak jak w czwartej epoce kulturowej zadanie leżało w walce z narodzinami i śmiercią, tak teraz stajemy w obliczu walki ze złem. Teraz liczy się to, żeby zrozumieć nauczanie duchowe w pełnej świadomości, a nie rzucać bliźnim piasek w oczy mówiąc, że diabeł materializmu nie istnieje. On będzie rósł coraz bardziej. Ci, którzy zajmują się tymi sprawami w sposób krzywdzący, wiedzą o wydarzeniu objawienia się Chrystusa tak dobrze, jak i ja, ale radzą sobie z tym w inny sposób.

Aby to zrozumieć należy uważnie śledzić co następuje. Obecnie kiedy ludzkość stała się tym, czym miała się stać w czasach po-atlantydzkich, to wielu ludzi objaśnia w wygodnym zadowoleniu z siebie coś, co jest całkowicie błędne: „Póki żyjemy tutaj pomiędzy narodzinami a śmiercią, to kwestią jest poddanie się życiu. Kiedy później przejdziemy przez bramę śmierci, to wkroczymy do świata duchowego, który nam się ujawni w odpowiednim czasie, i dlatego też możemy czekać. Tutaj będziemy cieszyć się życiem tak, jakby istniał tylko świat materialny; a kiedy po śmierci wkroczymy do świata duchowego, to wtedy on nam się objawi, jeśli naprawdę istnieje.“ Taka postawa jest równie mądra, jak złożona deklaracja: „Jestem ateistą tak prawdziwie jak to, że w niebiosach jest Bóg!“ Jest to tak samo inteligentne, ale jest to postawa wielu, którzy mówią: „Po śmierci zostanie ujawnione jak się sprawy mają; tymczasem nie jest to wcale konieczne, aby zajmować się nauką duchową.“

Taka postawa zawsze była podważana, ale w okresie po-atlantydzkim, w którym teraz żyjemy, stało się to szczególnie złowrogie, ponieważ zostało to wmawiane ludziom przez siły zła. Kiedy człowiek w obecnych warunkach ewolucji przechodzi przez bramę śmierci, to zabiera ze sobą uwarunkowania świadomości, które sobie stworzył pomiędzy narodzinami a śmiercią. Człowiek, który zajmował się wyłącznie materialistycznymi ideami, koncepcjami i wrażeniami materialnego, zmysłowego świata, ten po śmierci potępia się życiem w środowisku, w którym mają byt jedynie pojęcia zdefiniowane podczas życia cielesnego. Człowiek, który wchłania w siebie duchowe idee, prawidłowo wkracza do świata duchowego; ale ten, kto odrzucił duchowe idee, zmuszony jest do pozostania w pewnym sensie wewnątrz ziemskich warunków do czasu – i może to być długi okres – aż nauczy się tam wchłaniać tyle pojęć duchowych, że dzięki nim zostanie przeniesiony do świata duchowego. Zatem to, czy wchłaniamy duchowe koncepcje, czy je odrzucamy, determinuje nasze środowisko po drugiej stronie progu. Wiele z tych dusz – i trzeba to powiedzieć ze współczuciem – które odrzuciły lub którym utrudniono tutaj wchłanianie duchowych koncepcji, wciąż wędrują na Ziemi, i choć umarli, to pozostają uwiązani do sfery ziemskiej. Kiedy dusza człowieka nie jest już oddzielona od swojego środowiska poprzez ciało fizyczne – które nie może już uniemożliwiać destrukcyjnego działania ludzkiej duszy – staje się źródłem zakłóceń w ziemskiej sferze.

Przestudiujmy teraz to, co chciałbym scharakteryzować jako bardziej normalną sytuację, w której dusze w obecnych okolicznościach przechodzą po śmierci do świata duchowego, dusze, które nie chciały niczego wiedzieć o duchowych pojęciach i doświadczeniach. Te dusze stają się źródłem zakłóceń, ponieważ zostają one zatrzymane w ziemskiej sferze. Jedynie te dusze, które tutaj na Ziemi zostały całkowicie przeniknięte pewnym stosunkiem do świata duchowego, przechodzą przez bramę śmierci w taki sposób, że mogą być prawidłowo odebrane w świecie duchowym. Zostają one prowadzone z dala od ziemskiej sfery w taki sposób, że mogą prząść nici do tych, którzy pozostali w tyle. Musimy mieć co do tego jasność: duchowe nici pomiędzy duszami zmarłych a tymi, którzy są z nimi związani, nie są rozrywane przez śmierć; te więzy pozostają i po śmierci są one nawet bliższe, niż za życia na Ziemi. To, co teraz powiedziałem, należy uznać za poważną, doniosłą prawdę.

Nie jestem jedynym, który ma tą wiedzę; obecnie inni ludzie też są tego świadomi. Jednak jest wielu, którzy wykorzystują tą prawdę w straszny sposób. Istnieją dzisiaj materialiści, którzy wierzą w to, że istnieje tylko życie materialne, ale są także wtajemniczeni, którzy są materialistami, i którzy za pośrednictwem bractw rozprzestrzeniają materialistyczną naukę. Nie myślcie tylko, że ci wtajemniczeni są tak głupiego zdania, że nie ma ducha, lub że człowiek nie ma duszy, która żyje niezależnie od ciała. Możecie mieć pewność, że ci, którzy zostali prawdziwie wtajemniczeni w świat duchowy, nigdy nie poddadzą się głupstwu wiary w zwykłą materię. Istnieje jednak wielu, którzy mają pewien interes w zachęcaniu do rozpowszechniania materializmu, i którzy podejmują różnego rodzaju porozumienia, aby duża część ludzi wierzyła jedynie w materializm, i żeby byli całkowicie pod tym wpływem. Istnieją bractwa mające na czele wtajemniczonych, które zajmują się kultywowaniem materializmu i rozprzestrzenianiem go. Ci materialiści dobrze służą wtedy, gdy istnieje ciągła dyskusja o tym, że materializm został już przezwyciężony, ponieważ pewne działania można ułatwić poprzez używanie słów o przeciwstawnym znaczeniu. Często jest to robione w sposób najbardziej skomplikowany.

Czego pragną ci wtajemniczeni, którzy dobrze wiedzą o tym, że ludzka dusza jest istotą czysto duchową, istotą w pełni niezależną od cielesności? Czego pragną ci wtajemniczeni, którzy pomimo tej wiedzy chronią i pielęgnują materialistyczne myślenie człowieka? Ci wtajemniczeni pragną tego, aby było jak najwięcej dusz, które tutaj w życiu pomiędzy narodzinami a śmiercią będą wchłaniały jedynie materialistyczne koncepcje. W ten sposób te dusze są przygotowywane do tego, aby pozostać w sferze ziemskiej. Zostają one do pewnego stopnia przytwierdzone do sfery ziemskiej. Wyobraźcie sobie, że istnieją bractwa, które doskonale o tym wiedzą, które są dokładnie zapoznane z tymi okolicznościami. Te bractwa przygotowują ludzkie dusze do tego, aby pozostały w sferze materialnej. Jeśli te bractwa zorganizują – co jest całkiem możliwe poprzez ich nikczemną moc – żeby te dusze po śmierci weszły w ich sferę wpływów, to wtedy bractwo przybiera ogromną siłę. Ci materialiści nie są zatem materialistami z powodu braku wiary w ducha – ci wtajemniczeni nie są aż tak głupi; oni doskonale znają pozycję ducha. Oni pobudzają dusze do pozostania z materią nawet po śmierci po to, aby wykorzystać je do własnych celów. Tak więc te bractwa preparują dusze do tego, aby pozostały w sferze Ziemi. Te dusze zmarłych mają w sobie siły, którymi można kierować w najróżniejszy sposób, za pomocą których można robić różne rzeczy i stosować manipulacje wobec tych, którzy nie zostali w te sprawy wciągnięci.

Taki jest układ niektórych bractw. W tej kwestii można widzieć wyraźnie tylko wtedy, gdy nie pozwala się zwieść przez ciemność i złudzenie, gdy nie pozwala się zwieść przekonaniu, że takie bractwa albo nie istnieją, albo ich działania są nieszkodliwe. Te bractwa w rzeczywistości są niezwykle szkodliwe. One mówią, że ludzie powinni coraz głębiej wchodzić w materializm, że powinni wierzyć, zgodnie z myśleniem tych wtajemniczonych, że bez wątpienia istnieją siły duchowe, ale są one niczym innym, jak pewnymi siłami natury.

reappearance_of_christ_in_etheric4

 

Chciałbym scharakteryzować wam ideał utrzymywany przez takie bractwa. Aby zrozumieć tą sytuację trzeba zrobić niewielki wysiłek. Wyobraźcie sobie nieszkodliwy świat ludzi, którzy są trochę wyprowadzani na manowce przez obecnie panujące koncepcje materialistyczne, którzy oderwali się trochę od starych, religijnych idei. Wyobraźcie sobie taką nieszkodliwą ludzkość. Być może jesteśmy w stanie wyobrazić to sobie w formie graficznej.

Tutaj wyobrażamy sobie sferę takiej nieszkodliwej ludzkości (większe koło). Jak już powiedziałem, ta ludzkość nie ma pełnej jasności co do świata duchowego; sprowadzeni na manowce przez materializm nie są pewni co do tego, w jaki sposób powinni odnosić się do świata duchowego. Szczególnie niepewni są co do tego, jak powinni postępować w stosunku do tych, którzy przeszli przez bramę śmierci. Załóżmy, że sfera takiego bractwa jest tutaj (mniejsze koło, zielone). To bractwo rozprzestrzenia nauki materializmu; zainteresowane jest tym, aby ludzie mieli czysto materialistyczne myśli. W ten sposób bractwo preparuje dusze, które po śmierci pozostają w sferze ziemskiej. Byłaby to duchowa klientela loży (pomarańczowe krzyżyki). Oznacza to, że zostali spreparowani zmarli, którzy nie opuszczą sfery ziemskiej. Jeśli zostały dokonane odpowiednie przygotowania, to dusze te mogą być przechowywane w lożach. W związku z tym, w ten sposób stworzone zostały loże, które zawierają żywych jak i zmarłych, ale zmarłych, którzy przywiązani są do ziemskich sił.

Jest to kierowane tak, że ci ludzie odbywają sesje w ten sam sposób, jak w przypadku seansów podczas drugiej połowy 19-stego wieku, o czym mówiłem już nie raz. Może się zdarzyć – i proszę żebyście o tym pamiętali – że to, co zdarzy się w tych seansach, kierowane jest przez lożę za pomocą zmarłych. Prawdziwą intencją mistrzów takich lóż jest to, że ludzie nie powinni wiedzieć o tym, że mają do czynienia ze zmarłym, ale raczej powinni wierzyć, że mają do czynienia z wyższymi siłami natury. Skłania się ludzi do wiary w to, że są to wyższe siły natury, że psychizm i tym podobne są jedynie wyższymi siłami natury. Zostanie im zabrana prawdziwa koncepcja duszy i zostanie powiedziane, że tak jak istnieje elektryczność i magnetyzm, tak też istnieją takie wyższe siły natury. Fakt, że te siły pochodzą od dusz, ukrywane jest przez liderów loży. Poprzez takie działania, te inne niewinne dusze, stopniowo stają się całkowicie zależne w swojej duszy od loży, nie zdając sobie sprawy z tego, co je zniewala, co rzeczywiście nimi kieruje.

 


Źródło: link

Autor: Antropozofiablog

Witam na blogu poświęconym Rudolfowi Steinerowi i jego dziełu - Antropozofii. Na miarę swoich możliwości tłumaczę wykłady Rudolfa Steinera i fragmenty z jego wykładów. Tutaj chcę oddać głos panu Steinerowi: "Dzisiaj będziemy zajmować się czymś, co pokaże nam jak istotnym jest, w oparciu o badania, które mogą być wykonane w wyższych światach, doświadczać tego, co przyszłość trzyma dla ludzkości. Misja ruchu Nauki Duchowej wiąże się z ważnymi wydarzeniami okresu przejściowego, w którym właśnie żyjemy. Stąd też możemy być pewni, że jeszcze wiele leży przed nami w przyszłości, i dlatego w Nauce Duchowej szukamy przewodnictwa w podejmowaniu odpowiednich działań w chwili obecnej."

Jeden komentarz na temat “Indywidualne Istoty Duchowe i Niepodzielna Podstawa Świata 1, cz. 1”

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s