Nienawiść, antypatia i karma

Załóżmy teraz, że człowiek wymierza komuś karę z nienawiści czy antypatii. Możemy sobie wyobrazić tego każdy możliwy stopień. Człowiek może skrzywdzić swoich bliźnich przez nienawiść z pozytywnego poczucia karnego, lub – pomijając etapy pośrednie – będąc jedynie krytykiem. Żeby być krytykiem, zawsze trzeba trochę nienawidzić – chyba że jest się osobą, która chwali, a w obecnych czasach takich krytyków jest niewielu. Nie jest to ciekawe, aby okazywać uznanie dla pracy innych ludzi; staje się to ciekawe tylko wtedy, gdy można dowcipkować (być przemądrzałym) ich kosztem.

Są tu wszelkiego rodzaju etapy pośrednie. Jednak tutaj jest to kwestia tych wszystkich ludzkich uczynków, które wypłynęły z zimnej antypatii – antypatii, której ludzie często nie są w ogóle wyraźnie świadomi – lub z drugiej strony, z pozytywnej nienawiści. Zatem to wszystko jest spowodowane przez człowieka wobec swoich bliźnich lub wobec pod-ludzkich stworzeń – to wszystko znajduje ujście w warunkach duszy, gdzie zostaje to odzwierciedlone w życiu pomiędzy śmiercią a ponownym narodzeniem.

[…]

Następnie, w kolejnym ziemskim życiu, z nienawiści rodzi się to, co przychodzi do nas z zewnętrznego świata jako ból, cierpienie, nieszczęścia – czyli przeciwieństwo radości. Można by odpowiedzieć: „Doświadczamy tak wiele bólu i cierpienia; czy to wszystko jest naprawdę spowodowane nienawiścią – mniejszą lub większą – z poprzedniego życia?“ Człowiek będzie skłonny powiedzieć: „Nie mogę sobie wyobrazić, że byłem aż taki zły, że teraz muszę doświadczać tyle smutku.“

Cóż, jeśli chcecie myśleć o tym z otwartym umysłem, to musicie być świadomi tego, jak wielka jest w tym momencie iluzja, która kołysze was do snu (i której się oddajecie). Odsuwacie od swojego świadomego umysłu antypatie, które odczuwacie wobec innych. Ludzie chodzą po świecie z dużo większą nienawiścią niż im się zdaje – lub co najmniej z o wiele większą antypatią. Oto fakt z życia: nienawiść daje satysfakcję dla duszy, i dlatego z zasady nie jest to wpierw doświadczane w świadomości. Jest to (nienawiść, antypatia) przyćmione satysfakcją, którą daje. Jednak kiedy to powraca jako ból i cierpienie, które przychodzi do nas z zewnątrz, wtedy już takie satysfakcjonujące nam się nie wydaje, ponieważ cierpienie zauważamy wystarczająco szybko.

[…]

Cóż, moi drodzy przyjaciele, aby zobrazować w znajomy sposób możliwości, które istnieją w tym zakresie, pomyślcie o spotkaniu przy herbacie, autentycznym spotkaniu na plotki, gdzie pół tuzina (pół tuzina w zupełności wystarczy) ciotek czy wujków – tak, wujków też – siedzi razem rozprawiając o swoich bliźnich. Pomyślcie o tym. Jak wielu antypatiom dano upust, jakie rozmiary antypatii zostały wylane na innych ludzi w ciągu, powiedzmy, półtorej godziny – a czasami trwa to dłużej. Wylewając antypatię nie zauważają tego; ale kiedy to powróci do nich w przyszłym ziemskim życiu, wtedy zauważą to wystarczająco szybko. I powróci to do nich nieubłaganie.

Tak więc, część (nie wszystko, ponieważ wciąż musimy poznać inne związki karmiczne) z tego, czego doświadczamy jako cierpienie, które przychodzi do nas z zewnątrz, może być spowodowane naszymi uczuciami antypatii w poprzednich wcieleniach.

Jednak w tym wszystkim nigdy nie możemy zapominać, że karma – jakikolwiek mógłby to być strumień karmiczny – zawsze musi się gdzieś rozpocząć. Jeśli to jest kolejność ziemskich żyć:

a b c (d) e f g h

a to (d) jest obecnym życiem, to nie oznacza, że cały ból, który przychodzi do nas z zewnątrz, jest wynikiem naszego poprzedniego życia. Może to być także pierwotny ból, karma, która zrealizuje się dopiero w następnym życiu. Dlatego mówię, że część – nawet znaczna część – cierpienia, które przychodzi do nas z zewnątrz jest wynikiem nienawiści, którą poczęliśmy w poprzednich wcieleniach.

[…]

A teraz, wracając do trzeciego życia, wynikiem cierpienia, które do nas przyszło (choć tylko to ciepienie, które przyszło z naszej własnej zgromadzonej nienawiści), wynikiem bólu, który w ten sposób przebywał w naszej duszy jest pewien rodzaj otępienia umysłowego – otępienie w porównaniu z szybkim, obiektywnym wglądem w świat.

Może to być człowiek, który poznaje świat z flegmatyczną obojętnością. Nie staje on wobec rzeczy tego świata czy wobec innych ludzi z otwartym sercem. Faktem jest, że bardzo często taki człowiek nabył to otępienie ducha poprzez cierpienia w poprzednim życiu, których przyczyna leży w jego własnej karmie. Cierpienie, które następnie znajduje wyraz w ten sposób, w otępieniu duszy, z pewnością było wynikiem uczuć nienawiści w poprzednim wcieleniu. Możecie być co do tego absolutnie pewni: głupota (otępienie) w jednym życiu zawsze jest wynikiem nienawiści w którymś z poprzednich żyć.

Jednak prawdziwe pojęcie karmy nie może opierać się jedynie na tym, musimy też wyobrażać to sobie jako impuls w życiu. Musimy być świadomi tego, że istnieje nie tylko „a b c d“, ale także „e f g h“. To znaczy, istnieją także następne wcielenia, i to, co jako zawartość naszej duszy rozwijamy w tym życiu, będzie miało swój wynik i skutek w następnym życiu. Jeśli ktoś chce być w następnym wcieleniu bardzo głupim, musi w tym życiu jedynie bardzo mocno nienawidzić. A jeśli ktoś chce posiadać w następnym życiu swobodny i otwarty wgląd, musi w tym życiu jedynie bardzo dużo miłować.

 


Źródło: 1, 2, 3, 4

Reklamy

Autor: Antropozofiablog

Witam na blogu poświęconym Rudolfowi Steinerowi i jego dziełu - Antropozofii. Na miarę swoich możliwości tłumaczę wykłady Rudolfa Steinera i fragmenty z jego wykładów. Tutaj chcę oddać głos panu Steinerowi: "Dzisiaj będziemy zajmować się czymś, co pokaże nam jak istotnym jest, w oparciu o badania, które mogą być wykonane w wyższych światach, doświadczać tego, co przyszłość trzyma dla ludzkości. Misja ruchu Nauki Duchowej wiąże się z ważnymi wydarzeniami okresu przejściowego, w którym właśnie żyjemy. Stąd też możemy być pewni, że jeszcze wiele leży przed nami w przyszłości, i dlatego w Nauce Duchowej szukamy przewodnictwa w podejmowaniu odpowiednich działań w chwili obecnej."

4 myśli na temat “Nienawiść, antypatia i karma”

  1. „…bardzo dużo miłować.” 🙂 od tego trzeba zacząć. Jeśli ktoś nie miłuje nie cierpi… tyle jest uśmierzaczy… ziemską sprawą jest, że w każdym ciele inny duch i inne od/uczucia. To samo zdarzenie ma inny oddźwięk w życiu każdego z nas.
    Cóż zazdrość – miłowanie tylko, że siebie… antypatia, też spowodowana lękiem o siebie…
    przeniesienie cech z innych żyć… czemu nie szukać przyczyn w tym życiu?
    Zbyt wielu pewnych siebie twardzieli sprzyjających słabszym, samych popada w tarapaty gdy ich coś dotknie!
    fajny tekst, pozdrawiam 🙂

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s