Bez ciebie nie mógłbym żyć, kłaniam się tobie z wdzięcznością

Pomyślcie o roślinie, jest ona zakorzeniona w martwym minerale. Gdyby miała świadomość, to musiałaby ukłonić się do martwego minerału i powiedzieć mu: „Bez ciebie nie mogłabym żyć; od ciebie pobieram pokarm i siłę; tobie zawdzięczam mój byt, dziękuję ci.“

Zwierze musiałoby w podobny sposób powiedzieć do rośliny: „Bez ciebie nie mógłbym żyć, kłaniam się tobie z wdzięcznością, ponieważ z ciebie pobieram to, czego potrzebuję dla swojego bytu.”

Człowiek, który osiągnął wyższy stopień ewolucji, również musi się kłaniać tym, którzy na niego pracują, i musi im podziękować.

Ten, kto stanie się Chrześcijańskim Wtajemniczonym, musi rozwijać to uczucie przez wiele tygodni – uczucie, że jego powinnością jest wdzięczność wobec tych, którzy stoją pod nim.


Źródło: link

Reklamy

13 thoughts on “Bez ciebie nie mógłbym żyć, kłaniam się tobie z wdzięcznością”

  1. Dzięki za dzielenie się, drogi przyjacielu 🙂

    Jeśli mamy takie wdzięczność w sercu, nie możemy zapomnieć o twórcy i dziękować Mu za wszystko, co dał nam życie, ciało, umysł i duszę. Rośliny i zwierzęta są naszymi braćmi i siostrami w niższej formie – a także tutaj: podstawą ich istnienia jest Bóg – dzięki temu wszystko dzieje się z korzeniami, twórcą, Bogiem

    Dziękuję bardzo
    I mieć miły weekend
    Didi

    Polubione przez 1 osoba

    1. Hej,

      Siergiej Łazariew w którejś książce napisał takie znamienne słowa: „Resztkami miłości do Boga kochamy otaczający świat”.

      Jeśli przekonujemy duszę, że Bóg jest najważniejszy, że od Niego wszystko pochodzi, i że zbliżanie się do Boga jest prawdziwym celem istnienia, wtedy dzięki wytrwałej pracy nad sobą, dusza powoli odkleja się od ziemskiego szczęścia, i zaczyna poznawać prawdziwe, bezgraniczne szczęście.

      Miłość do świata powinna wynikać z miłości do Boga. Jeśli miłość do świata nie wynika z poczucia, że to wszystko jest dane od Boga, jeśli w ziemskim, ludzkim szczęściu nie widzimy Boskiego pierwiastka, wtedy stajemy się niewolnikami tych drugorzędnych celów (ludzkich wartości).

      Jeśli zapominamy o tym, że miłość jest dana od Boga, a nie od człowieka, wtedy dusza lgnąc do ludzkich wartości, skleja też z nimi swoją miłość. Jeśli miłość w naszej duszy jest sklejona z ludzkimi wartościami, wtedy człowiek je ubóstwia i jest do nich przywiązany, jest z nimi prawie że scalony.

      Jeśli zapominamy, że miłość dana jest od Boga, a nie od człowieka, wtedy sklejając miłość z ludzkimi wartościami niejako zabrudzamy ją, i wtedy przybiera ona postać przywiązania, czyli nasza miłość staje się zależna od drugorzędnych celów (od ludzkich wartości). Gdy miłość zostaje uwiązana do ludzkich wartości, to wtedy z jednej strony możemy coś ubóstwiać, a z drugiej strony nienawidzić. Taka miłość nie ma w sobie wolności, nazywa się ją „przywiązaniem”, ponieważ najpierw my czynimy ją niewolnikiem ludzkich wartości, a następnie sami popadamy w niewolę ludzkich wartości, gdyż z nimi skleiła się nasza miłość.

      Tutaj jest ważny moment. Człowiek może być uczciwym, moralnym, dobrym dla innych ludzi, może wyznawać przeróżne cnoty, jednak jeśli jego dusza nie jest skierowana wpierw ku Bogu, a dopiero wtedy ku cnotom (ludzkim wartościom), to wtedy ten człowiek będzie przywiązany, będzie w niewoli swojej dobroci wobec ludzi i świata, moralności, wyznawanych cnót, posiadanych wartości. Czyli może on przykładowo ubóstwiać moralność i nienawidzić ludzi niemoralnych, może ubóstwiać spożywanie roślin i gardzić tymi, którzy jedzą mięso itd. Jeśli miłość jest zniewolona ludzkimi wartościami, to człowiek będzie potrafił ją wypuścić tylko wtedy, gdy pojawią się korzystne dla niego okoliczności, a gdy okoliczności będą sprzeczne z jego poglądami, z zapatrywaniem na życie, wtedy będzie deptał i dusił miłość w sobie i w innych.

      To dlatego Apostoł Paweł mówił, że:
      Miłość
      nie szuka swego,
      nie unosi się gniewem,
      nie pamięta złego;
      nie cieszy się z niesprawiedliwości,
      lecz współweseli się z prawdą.
      Wszystko znosi,
      wszystkiemu wierzy,
      we wszystkim pokłada nadzieję,
      wszystko przetrzyma.
      Miłość nigdy nie ustaje,
      [nie jest] jak proroctwa, które się skończą,
      albo jak dar języków, który zniknie,
      lub jak wiedza, której zabraknie

      Apostoł Paweł mówił o czystej miłości danej od Boga, nie zniewolonej naszymi ludzkimi i zwierzęcymi aspektami. Dla człowieka uwięzionego w przywiązaniach to, co powiedział Apostoł Paweł jest niepojęte, ponieważ człowiek przywiązany widzi miłość wtedy, gdy zostaną zaspokojone jego warunki, gdy świat stanie się taki, jak on chce. Apostoł opisywał miłość z poziomu Boskiego, gdzie jest ona czysta, tak jak Bóg nam ją daje.

      Jest to obszerny temat, i dowiedziałem się o tym z książek Siergieja Łazariewa o nazwie Diagnostyka Karmy. Niestety na język angielski przełożona jest chyba tylko pierwsza część, kilka części jest przełożonych na język niemiecki, dużo jest w języku polskim, a oryginały są w języku rosyjskim.

      Pozdrawiam 🙂

      Sergei Lazarev wrote in one of his books these remarkable words: „With the remnants of love for God we love the surrounding world.”

      If we convince the soul that God is the most important, that all things come from Him, and that approaching God is the true purpose of existence, then by persistently working on oneself, the soul slowly peels away from earthly happiness and begins to learn true, boundless happiness.

      Love for the world should come from love of God. If love for the world does not come from the feeling that all this is given by God, if in earthly human happiness we do not see the divine element, then we become slaves to these secondary goals (human values).

      If we forget that love is given by God and not from man, then soul clings to human values, and also sticks love with them. If love in our soul is stuck with human values, then man is worshipping them and is attached to them, he is almost merged with them.

      If we forget that love is given by God and not by man, then by glorifying love for human values, we stain it, and then it takes form of attachment, that is, our love becomes dependent on secondary goals (human values). When love is tied to human values, then on the one hand we can idolize something and hate on the other. Such love has no freedom in itself, it is called „attachment”, because first we make it a slave to human values, and then we ourselves become slaves of human values, because our love is bonded to them.

      Here is an important moment. Man can be honest, moral, good for others, he can profess all kinds of virtue, but if his soul is not directed first to God and then to virtues (human values), then that person will be attached, will be in bondage to his goodness towards people and the world, morals, virtues, values. He may, for example, worship morality and hate immoral people, devour plant consumption, and despise those who eat meat, etc. If love is enslaved by human values, then man will be able to let go only when favorable circumstances arise and when circumstances will be contrary to his views, with the view of life, then he will trample and suffocate love in himself and in others.

      That is why the Apostle Paul said that:
      Love
      does not seek his own,
      no rage,
      can not remember bad;
      is not happy with the injustice,
      but rejoices with truth.
      bears everything ,
      believes everything
      puts hope in everything,
      will endure everthing
      Love never stops,
      [is not] like the prophecies that will end,
      or like the gift of languages ​​that will disappear,
      or as knowledge that will run out

      The apostle Paul spoke of pure love given by God, not enslaved by our human and animal aspects. For a man trapped in attachment, what the Apostle Paul says is incomprehensible, because the bonded man sees love when his conditions are satisfied when the world becomes as he pleases. The Apostle described love from the divine level where it is pure, as God gives it to us.

      This is a comprehensive subject, and I learned about it from the books of Sergei Lazarev called Diagnostics of Karma. Unfortunately, only the first part is translated into English, some parts are translated into German, many are in Polish, and the original texts are in Russian.

      Regards 🙂

      Polubione przez 1 osoba

      1. Dziękuję bardzo za szczegółowy komentarz 🙂

        Rzeczywiście, dopóki jesteśmy pod kontrolą naszego umysłu, jesteśmy sługą świata, ale nie Boga. Mówi się: „Umysł jest złym Mistrzem, ale dobrym sługą” – więc nasza dusza musi zostać Mistrzem, a nie vice versa, prawdziwą miłością i szacunkiem jest to możliwe, ponieważ nasza dusza jest taka sama jak istota Boga.

        Przepraszam, kiedy tłumaczenie translatora Google jest błędne.

        Dziękuję drogi przyjacielu 🙂
        Miłej niedzieli
        Czy ja

        Polubione przez 1 osoba

  2. wszystko jest prawdziwe i piękne… nie wiem czy świat zniósłby gdyby każdy mówił prawdę… Ludzie kochają niewolę… zwłaszcza gdy zniewalają innych… Wtedy pytania uderza w bęben czy można w ciszy znosić zniewolenie? czy trzeba krzyczeć – nie? Ludzie nie chcą prawdy, boją się jej, wolą by wszystko było na zewnątrz ładne…

    jako dziecko bawiłam się w zabawę – ja coś pomyślę a inni wiedzą co… To było bardzo trudne by nie myśleć o ludziach np. stary i brzydki, ale śmierdzi, co za głupek się wdzięczy… ale po pewnym czasie można się nauczyć, że to co pomyślisz zaowocuje 🙂
    druga trudność mieć za dobrych tych co krzywdzą wszystkich wokół… tego nie potrafię
    a pospolite zachowanie to szydzić i wykorzystywać uśmiechając się przy tym uprzejmie.
    Nie zawsze ktoś zły i sfrustrowany jest ZŁY… czasem jest zmęczony… 🙂
    znów pozdrawiam, też się dużo uczę z Twojego bloga, nawet jeśli to przypomnienie, utrwalenie bądź potwierdzenie – to ważne, że człowiek nie jest sam w tym myśleniu :), a że nie raz zbłądzi, upadnie… samo życie.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Im więcej mamy w sobie miłości, tym bardziej jesteśmy ludzcy. Trzeba ćwiczyć swoją duszę, że miłość jest ponad wszystkim, że jak upada moja doskonałość, moralność, jakiś obraz osoby społecznej, czy jak upada we mnie cokolwiek innego, to zwracam się wtedy do miłości i w niej szukam ratunku. Czyli jeśli doznaję upokorzenia jakiejś mojej ludzkiej wartości, to całą duszą staram się akceptować to upokorzenie jako oczyszczenie mojej miłości. Z miłości wychodzą ludzkie wartości, tak jak z łona matki wychodzi dziecko. Miłość jest ponad wszystkim, trzeba to sobie wyryć w duszy, na wieki wieków.

      Polubienie

      1. dla mnie to wciąż trudne – ktoś mnie upokarza a ja udaję, że nie boli… w imię Miłości powinnam zdzielić w łeb, a tego też nie umiem.. i chowam się za kolejną kurtyną bo nie mogę zniknąć… odpłynąć :).
        Tu jest mój problem 🙂 zwracam uwagę, bo tak jestem skonstruowana psychicznie, ale racja jest po ludziach głośnych, przebojowych, męczących… a ja mówię raz i … nic to nie daję 🙂
        Mam nadzieję, że masz inne problemy – i Ty możesz mnie oświecić i z wzajemnością swym doświadczeniem ja Ciebie :). Pozdrawiam.

        Polubienie

      2. Widzisz, jak piszę jakąś odpowiedź, to przychodzi to do mnie z inspiracji, jakby dusza mi dyktowała. Sam z siebie jako osobowość właściwie niczego nie wiem, i jak ktoś się mnie o coś spyta, i nie mam czasu się zastanowić, jak to w realu bywa, to jedyną moją odpowiedzią jest „nie wiem”. Jak mam czas na skupienie i odebranie natchnienia do tej pustej głowy, to wtedy płynie przeze mnie, a ja tylko ubieram to w słowa. Sam z siebie niczego nie wiem, tak jakoś dziwnie jestem skonstruowany 😀

        Polubienie

      3. Trochę oczytanie… Twoj filozof mądrze pisał… Dar Ducha Świętego- bo chyba wierzysz w Boga… Mam podobnie… Moqie dużo, ale zapytana zapominam i nie modużprzytoczyć faktu… Stawiam na Ducha Świętego :), oby sie nie mylić i w sluzbie szatana nie peplać!

        Polubione przez 1 osoba

      4. Wierzę w Boga, choć nigdy nie lubiłem się z takimi sprawami obnosić; takie sprawy zawsze były dla mnie zbyt intymne i zbyt subtelne, by o tym mówić, przecież ludzie uwielbiają się wyśmiewać i szydzić. Powoli zaczynam uzewnętrzniać się dopiero w tym wieku mojego życia, bo zostało mi dane doznać takich stanów, wręcz mistycznych, że byłbym głupcem, gdybym mówił, że Bóg nie istnieje. Nie wiem, ale czuję, i tyle mi wystarczy.

        Myślę, że Duch Święty istnieje, ale od zwykłego życia jest to tak bardzo oddalony stan, że doświadczają tego dopiero Apostołowie i Święci, czyli ci, którzy przekonali swoją duszę, że dążenie do Boga jest najważniejsze, że celem jest Bóg, a nie inne sprawy.

        W przekonywaniu duszy wielką przeszkodą jest (stałe) mielenie myśli i poświęcenie się wydawaniu osądów, osądzaniu, ocenianiu. Osądy wywołują w duszy pychę, co skłania człowieka, by z czymś walczyć i z czymś się kłócić. A człowiek ma wychowywać duszę, by rozwijała się w miłości, w miłosierdziu, by dążyła do Boga, a nie do egoizmu. Dopóki dusza nie zostanie nauczona miłowania, to stawianie osądów i opinii będzie wywoływało pychę i wywyższanie się – tak z automatu. Osądzanie i ocenianie automatycznie zwraca duszę w stronę egoizmu, czyli dusza z pychą chełpi się jaka to ona jest wielka – w stawianiu osądów czuje satysfakcję z siebie (ze swojej wyższości, „bo prawda jest po mojej stronie”), i przez to przykleja się do egoizmu; w stawianych osądach widzi jedynie siebie, nie widzi chwalonej prawdy, tylko widzi siebie i swoją chwałę, i pogłębia się w swoim egoiźmie. Jakby się dobrze przyjrzeć, to w osądzaniu człowiek, a raczej jego dusza, czuje pewną satysfakcję, zadowolenie z siebie, że tak dobrze objęła kogoś w swoją sferę egoizmu.

        Dążenie do Boga i do miłości to proces przeciwstawny, czyli porzucanie egoizmu, czyli porzucanie niższego ja, i przybliżanie się do Wyższego Ja. Jak dusza zostanie nauczona miłości, wtedy można uczyć się stawiać osądy, ale wtedy będą to osądy pod przewodnictwem miłosierdzia, czyli wtedy nie będzie tam już pychy i wywyższania się. Osąd będzie wtedy dany po to, by oddać chwałę prawdzie, a nie swojemu egoizmowi. Jest to niesamowite, ale jeszcze daleko nam do tego. Dlatego też musimy codziennie pracować nad swoim stosunkiem do świata, nad swoimi uczuciami, nad swoim zachowaniem.

        Pozdrawiam.

        Polubione przez 1 osoba

      5. Znow wskazówka dla mnie… 🙂 od niedawna zaczelam osądzać sytuacje i ludzi… Oczywiście nie czuję się jakaś świetniejsza, ale nie mam siły być wykorzystywana… I chyba jestem na drodze do pychy jak to w Twoich rozważaniach… Wciaż trzeba się uczyć by nie zacząć się cofać…

        Polubienie

      6. Poznawanie siebie, swojego wnętrza jest o tyle trudne, że trzeba opisywać stany pojawiające się w duszy, i trzeba jakoś je zapamiętać, by potem wiedzieć, czym jest to, co się z nami dzieje, co się dzieje w duszy. Od dawna pisałem swoje myśli i odczucia w notatniku, i to bardzo mi pomagało w uświadamianiu siebie. Jak przez długi okres czasu pracowałem nad pychą, to gdy teraz się ona we mnie pojawia, to już wiem, że to jest pycha. Oczywiście jest to tylko ten jeden skrawek pychy objawiający się w ten określony sposób, ale dobre i to 🙂

        Staraj się opisywać swoje stany wewnętrzne, swoje uczucia, odczucia, reakcje, staraj się poznawać swoją duszę i opisywać to, co się w tobie dzieje. Po pewnym okresie czasu opisywania danego stanu wewnętrznego jakby automatycznie pojawia się w głowie rozpoznanie tego, czym jest to, co się we mnie pojawia.

        Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s