Po śmierci

Kiedy przechodzimy przez bramę śmierci, po naszym życiu na Ziemi jest kilka dni, kiedy obrazy właśnie skończonego życia występują przed nami w olbrzymiej perspektywie. Te obrazy pojawiają się nagle: zdarzenia z dawnych lat oraz z kilku ostatnich dni są tam jednocześnie. Tak jak przestrzeń istnieje ramię w ramię obok siebie, i posiada jedynie perspektywę przestrzenną, tak też doczesne wydarzenia z naszego ziemskiego życia są teraz widziane obok siebie i posiadają „perspektywę czasu“. Ten obraz pojawia się nagle, jednak, podczas krótkiego czasu kiedy tam jest, staje się coraz to słabszy. Podczas, gdy w ziemskim życiu patrzymy w siebie i czujemy, że posiadamy obrazy pamięci „zwinięte“ wewnątrz nas, to teraz obrazy te stają się coraz większe. Czujemy, jakby były one odbierane przez wszechświat. To, co wpierw mieściło się w pamięci obrazu niczym w wąskiej przestrzeni, staje się coraz większe, coraz bardziej podobne do cienia, aż odkrywamy, że rozszerzyło się do wszechświata, stając się tak słabe, że ledwo odczytujemy to, co wpierw widzieliśmy wyraźnie. Nadal możemy to odczytać; i wtedy znika to w odległych przestrzeniach i już tego tam nie ma.

Jest to druga forma przybrana przez pamięć – w pewnym sensie jest to druga metamorfoza – w pierwszych dniach po śmierci. Jest to faza, którą możemy opisać jako lot naszych wspomnień w kosmos. I to wszystko, podobnie jak pamięć, co tak mocno związaliśmy z naszym życiem pomiędzy narodzinami a śmiercią, rozszerza się i staje się coraz bardziej podobne do cienia, by w końcu zgubić się w szerokich przestrzeniach kosmosu.

[…]

To jest rzeczywiście tak, jakbyśmy zobaczyli jak coś, co w trakcie ziemskiego życia faktycznie nazywaliśmy swoim ego, znika w szerokich przestrzeniach kosmosu. To doświadczenie trwa kilka dni, i kiedy mija czujemy, że my też się rozszerzamy. Pomiędzy narodzinami a śmiercią czujemy siebie wewnątrz naszych wspomnień; a teraz faktycznie czujemy siebie wewnątrz tych szybko wycofujących się wspomnień, i otrzymywanych w szerokich przestrzeniach wszechświata.

Kiedy przecierpieliśmy to nadzmysłowe otępienie czy omdlenie, które zabiera od nas sumę naszych wspomnień i naszej wewnętrznej świadomości ziemskiego życia, żyjemy w trzeciej fazie pamięci. Ta trzecia faza pamięci uczy nas, że to, czym nazywaliśmy siebie w trakcie ziemskiego życia – z powodu naszych wspomnień – rozprzestrzeniło się w szerokich przestrzeniach wszechświata, zapewniając nas tym samym o tego nieistotności. Gdybyśmy byli tylko tym, co można zachować w naszych wspomnieniach pomiędzy narodzinami a śmiercią, to w ciągu kilku dni po śmierci bylibyśmy niczym.

Teraz jednak wkraczamy w zupełnie inny element. Zdaliśmy sobie sprawę z tego, że nie możemy zachować swoich wspomnień, ponieważ świat zabiera je od nas po śmierci. Ale za tymi wszystkimi wspomnieniami jest coś obiektywnego, co przechowywaliśmy w trakcie ziemskiego życia. Duchowy odpowiednik, o którym mówiłem wczoraj, wygrawerowany jest w świecie; i to jest ten odpowiednik naszych wspomnień, w który teraz wkraczamy.

[…]

Pomiędzy narodzinami a śmiercią doświadczyliśmy tego czy tamtego z tą czy inną osobą, rośliną, czy z górskim strumieniem, ze wszystkim, do czego zbliżyliśmy się w trakcie życia. Nie ma ani jednego doświadczenia, którego duchowy odpowiednik nie jest wyryty w świecie duchowym, w którym zawsze jesteśmy obecni, nawet będąc na Ziemi. Każdy uścisk dłoni, który wymieniliśmy, ma swój duchowy odpowiednik; on tam jest, wpisany do świata duchowego. Mamy te obrazy przed sobą dopiero wtedy, gdy przeglądamy je w pierwszych dniach po śmierci. W pewnym stopniu ukrywają one to, co wpisaliśmy w świat poprzez nasze uczynki, myśli i uczucia.

W chwili, gdy przechodzimy przez bramę śmierci do tego innego „życia“, natychmiast jesteśmy wypełnieni treścią naszego obrazu życia, a mianowicie obrazami, które rozszerzają się w perspektywie, z powrotem do narodzin, a nawet poza nią. Jednak to wszystko zanika w szerokich przestrzeniach kosmicznych, i teraz widzimy duchowe odpowiedniki wszystkich czynów, które uczyniliśmy od narodzin. Wszystkie duchowe odpowiedniki, których doświadczyliśmy (nieświadomie, w śnie) stają się teraz widoczne i to w taki sposób, że natychmiast jesteśmy zmuszeni do powtórzenia naszych kroków i przejścia tych wszystkich doświadczeń jeszcze raz. W zwykłym życiu, kiedy idziemy od Dornach do Bazylei, wiemy, że możemy pójść od Bazylei do Dornach, ponieważ w świecie fizycznym mamy odpowiednią koncepcję przestrzeni. Jednak w zwyczajnej świadomości nie wiemy, że kiedy idziemy od narodzin do śmierci, to że również możemy pójść od śmierci do narodzin. Tak jak w świecie fizycznym można udać się od Dornach do Bazylei, i powrócić z Bazylei do Dornach, tak też w trakcie ziemskiego życia idziemy od narodzin do śmierci, a po śmierci powracamy od śmierci do narodzin. To właśnie robimy w świecie duchowym, gdy doświadczamy wstecz duchowych odpowiedników obrazów wszystkiego, czego doświadczyliśmy w trakcie życia ziemskiego. Załóżmy, że miałeś doświadczenie z czymś w zewnętrznej sferze natury – powiedzmy z drzewem. Obserwowałeś drzewo, lub jako drwal ściąłeś je. Teraz to wszystko ma swój duchowy odpowiednik; swoje znaczenie dla całego wszechświata ma przede wszystkim to, czy tylko obserwowałeś drzewo, lub czy je ściąłeś, lub czy zrobiłeś z nim coś innego. To czego możesz doświadczyć z fizycznym drzewem, doświadczasz w fizycznym, ziemskim życiu; teraz, gdy idziesz od śmierci do narodzin, przeżywasz duchowy odpowiednik tego doświadczenia.

Jeśli jednak nasze doświadczenie było z innym człowiekiem – jeśli np. przysporzyliśmy mu bólu – to już istnieje duchowy odpowiednik w świecie fizycznym; jednak nie jest to nasze doświadczenie: jest to ból doświadczony przez drugiego człowieka. Być może fakt, że byliśmy przyczyną jego bólu dał nam pewne poczucie satysfakcji; mogliśmy być poruszeni poczuciem zemsty itp. Teraz, przechodząc wstecz przez nasze życie, nie przechodzimy przez nasze doświadczenia, tylko przez jego. Doświadczamy tego, czego doświadczył drugi człowiek poprzez nasz czyn. To także jest częścią duchowego odpowiednika i jest wpisane w świat duchowy.

[…]

Krótko mówiąc, człowiek ponownie przeżywa swoje doświadczenia, ale w sposób duchowy, cofając się od śmierci do narodzin. Tak jak powiedziałem wczoraj, jest to częścią tego doświadczenia, by poczuć, że istoty, które obecnie możemy nazwać „nadludzkimi“, biorą w tym udział. Naciskając kolejno te duchowe odpowiedniki naszych doświadczeń, czujemy jakby te duchowe istoty wylewały w dół swoje sympatie i antypatie przy naszych czynach i myślach, gdy doświadczamy ich wstecz. Dzięki temu czujemy co każdy uczynek dokonany przez nas na Ziemi, każda myśl, uczucie czy impuls woli, warte są dla czysto duchowej egzystencji. W gorzkim bólu doświadczamy szkodliwości jakiegokolwiek czynu, którego dokonaliśmy. W płonącym pragnieniu doświadczamy namiętności, które trzymaliśmy w naszej duszy; i trwa to dopóki w wystarczającym stopniu uświadamiamy sobie bezwartościowość, dla świata duchowego, utrzymywania namiętności, i gdy wyrośliśmy z tych stanów, które zależą od naszej fizycznej, ziemskiej osobowości.

W tym momencie naszych badań możemy zobaczyć, gdzie faktycznie znajduje się granica pomiędzy psychiką a fizycznością. Widzicie, z łatwością możemy uznać takie rzeczy jak pragnienie i głód jako fizyczne. Ale proszę was, byście te same fizyczne zmiany, które występują w waszych organizmach kiedy jesteście spragnieni, wyobrazili sobie w ciele bez duszy. Mogłyby tam być te same zmiany, jednak ciało bez duszy nie cierpiało by pragnienia. Jako chemicy moglibyście zbadać zmiany w waszych ciałach, gdy jesteście spragnieni. Ale gdyby w jakiś sposób wytworzyć te same zmiany, w tych samych substancjach, i w tym samym kompleksie sił, w ciele bez duszy, to ono nie cierpiałoby pragnienia. Pragnienie nie jest czymś w ciele; ono żyje w duszy – w astralu – poprzez zmiany w ciele fizycznym. Tak samo jest z głodem. I jeśli ktoś w swojej duszy czerpie wielką przyjemność z czegoś, co w fizycznym życiu może być zaspokojone tylko środkami fizycznymi, to jest to tak, jakby doświadczał pragnienia w fizycznym życiu; jego fizyczna część czuje pragnienie, palące pragnienie dla tych rzeczy, które przyzwyczaił się zaspokajać środkami fizycznymi. Gdyż nie można nieść ze sobą fizycznych funkcji, kiedy ciało fizyczne zostało odłożone. Człowiek musi najpierw przyzwyczaić się do życia w swojej psycho-duchowej istocie bez swojego ciała fizycznego; i związana jest z tym duża część podróży wstecznej, którą opisałem. Początkowo człowiek doświadcza ciągłego palącego pragnienia wobec tego, co może być zaspokojone tylko poprzez ciało fizyczne. Tak jak dziecko musi przyzwyczaić się do używania swoich narządów – np. musi nauczyć się mówić – tak też człowiek pomiędzy śmiercią a ponownymi narodzinami musi przyzwyczaić się żyć bez swojego ciała fizycznego jako podstawy swoich fizycznych doświadczeń. Musi dorastać do świata duchowego.

Istnieją opisy tego doświadczenia, które jak to wczoraj powiedziałem, trwa 1/3 czasu fizycznego życia, które przedstawia się jako istne piekło. Na przykład, jeśli czytacie opisy takie jak te zawarte w literaturze Towarzystwa Teozoficznego, gdzie w orientalnym zwyczaju życie to nazywa się Kamaloka, to z pewnością ciało wam ścierpnie. Cóż, te doświadczenia nie są takie. One mogą się takie jawić, jeśli by je porównać bezpośrednio z życiem ziemskim, ponieważ są one czymś, do czego jesteśmy tak zupełnie nieprzygotowani. Musimy się nagle dostosować do duchowych odpowiedników obrazów i odpowiedników wartości ziemskiego doświadczenia. To, co na Ziemi odczuwaliśmy jako przyjemność, tam jest niedostatkiem, gorzkim ubóstwem, i ściśle mówiąc, jedynie niesatysfakcjonujące, bolesne lub smutne doświadczenia ziemskie są tam (w Kamaloce) dla nas satysfakcjonujące. Pod wieloma względami jest to nieco straszne w porównaniu z życiem ziemskim; ale nie możemy po prostu porównywać tego bezpośrednio z życiem ziemskim, ponieważ nie doświadczamy tego tutaj, tylko w życiu po śmierci, gdzie nie osądzamy według ziemskich koncepcji.

[…]

Kiedy więc, np. po śmierci doświadczasz bólu innego człowieka przez wyrządzenie jemu bólu na Ziemi, od razu mówisz do siebie: „Gdybym nie odczuwał tego bólu, pozostałbym niedoskonałą duszą ludzką, ponieważ ból który wyrządziłem we wszechświecie, stale coś by mi odbierał. Staję się pełną istotą ludzką dopiero poprzez doświadczanie tego wyrównania.“

Może nas to kosztować szarpaninę by ujrzeć, że ból doświadczany po śmierci w zamian za ból wyrządzony przez nas drugiemu, jest naprawdę błogosławieństwem. To, czy będzie to dla nas ciężkie do zrozumienia czy też nie, zależy od wewnętrznej konstytucji naszej duszy; ale jest tam pewien stan duszy, w którym to bolesne wyrównanie za wiele rzeczy wyrządzonych na Ziemi, doświadczane jest nawet jako błogość. Jest to stan duszy, który wynika ze zdobycia na Ziemi pewnej wiedzy o życiu nadzmysłowym. Czujemy, że poprzez to bolesne wyrównanie udoskonalamy naszą istotę, podczas gdy bez tego, powinniśmy szybko stracić pełną ludzką posturę. Jeśli wyrządziłeś komuś ból, to masz mniejszą wartość niż wcześniej; więc jeśli osądzasz rozsądnie, to powiesz: W obliczu wszechświata, po wyrządzeniu komuś bólu jestem gorszą duszą ludzką niż przedtem. Odczujesz to jako błogosławieństwo, że po śmierci będziesz w stanie zrekompensować ten ból, poprzez doświadczanie go samemu.

 


Źródło: 1, 2, 3, 4, 5

Autor: Antropozofiablog

Witam na blogu poświęconym Rudolfowi Steinerowi i jego dziełu - Antropozofii. Na miarę swoich możliwości tłumaczę wykłady Rudolfa Steinera i fragmenty z jego wykładów. Tutaj chcę oddać głos panu Steinerowi: "Dzisiaj będziemy zajmować się czymś, co pokaże nam jak istotnym jest, w oparciu o badania, które mogą być wykonane w wyższych światach, doświadczać tego, co przyszłość trzyma dla ludzkości. Misja ruchu Nauki Duchowej wiąże się z ważnymi wydarzeniami okresu przejściowego, w którym właśnie żyjemy. Stąd też możemy być pewni, że jeszcze wiele leży przed nami w przyszłości, i dlatego w Nauce Duchowej szukamy przewodnictwa w podejmowaniu odpowiednich działań w chwili obecnej."

Jeden komentarz na temat “Po śmierci”

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s