Indywidualne Istoty Duchowe i Niepodzielna Podstawa Świata 2, cz. 1

Obecnie kultywujemy badania, które powiązałem z dążeniem do napływającej wiedzy, jednak nie posiadając jeszcze odpowiednich metod do osiągnięcia tej wiedzy. Doprowadziło nas to do odległych historycznych perspektyw, w związku z którymi proszę was o rozważenie następujących kwestii. W tych sprawach – podobnie jak było to w przypadku tego, co na ostatnim spotkaniu powiedziałem z tym samym zamiarem, z tego samego impulsu – mamy do czynienia z doniesieniami o rzeczywistych wydarzeniach, nie z teorią czy systemem idei, ale z relacją faktów. Właśnie o tym musimy pamiętać, ponieważ w przeciwnym razie ciężko będzie dosięgnąć zrozumienia tych spraw. Nie chodzi tu o rozwijanie historycznych praw czy idei, ale o przedstawienie faktów, które odnoszą się do intencji i celów pewnych osobowości, które są sprzymierzone w bractwach. Są oni również sprzymierzeni z innymi istotami, które wpływają na takie bractwa, których wpływ jest przez takie bractwa poszukiwany. Te istoty nie są istotami ludzkimi wcielonymi w ciało fizyczne, lecz są istotami, które wcielają się w świecie duchowym. Koniecznie trzeba o tym pamiętać, szczególnie w odniesieniu do takich informacji, które podałem wczoraj, ponieważ z tymi bractwami, do pewnego stopnia mamy do czynienia z różnymi frakcjami. Można było to rozpoznać już w zeszłorocznej dyskusji. W tamtym czasie zwróciłem waszą uwagę na fakt, że w takich bractwach mamy do czynienia z frakcją, która nalega na absolutną tajność odnośnie pewnych wyższych prawd. W przeciwieństwie do nich, z różnymi odcieniami pomiędzy, są członkowie innych bractw, którzy twierdzą, że szczególnie od połowy 19-tego wieku, pewne prawdy muszą zostać ludzkości ujawnione, starannie i w sposób odpowiedni, nawet jeśli rozpocznie się od tych prawd, których ujawnienie jest najbardziej konieczne. Oprócz tych głównych frakcji są inne grupy z różnymi niuansami. Z tego można zauważyć, że to, co jest zamierzane, co jest planowane przez takie bractwa jako impuls w ewolucji ludzkości, często staje się przedmiotem kompromisu.

Te bractwa, które zaznajomione były ze skutecznymi impulsami duchowymi w ludzkiej ewolucji, ujrzały nadejście ważnego wydarzenia na początku lat 40-tych 19-tego wieku. To wydarzenie polegało na walce pomiędzy pewnymi duchami i wyższymi duchami, która zakończyła się w roku 1879, gdy pewne duchy anielskie, duchy ciemności, padły ofiarą wydarzenia, które symbolicznie reprezentuje Michael zwyciężający smoka. Kiedy bractwa odczuły nadejście tego wydarzenia, musiały one zająć pewne stanowisko, musiały zadać sobie pytanie, co można z tym zrobić. Ci członkowie bractw, którzy pragnęli przede wszystkim wziąć pod uwagę wymagania tych czasów, do pewnego stopnia byli wypełnieni najlepszymi intencjami. To właśnie oni podjęli błędny impuls, który chciał wziąć pod uwagę materializm tych czasów. To oni uważali za korzystne, by coś ze świata duchowego przynieść ludziom, którzy pragną poznać sprawy jedynie na ścieżce fizycznej; zatem, zostałoby to przekazane w materialistyczny sposób tej fizycznej ścieżki. Tak więc, intencje były dobre, gdy w latach 40-tych, w świat został przez nich pchnięty spirytyzm.

W czasie tej walki, kiedy, jak już wskazywałem, duch krytyki zapanować miał na Ziemi – intelekt skierowany wyłącznie do świata zewnętrznego – koniecznym było zaszczepić w człowieku przynajmniej doświadczenie, uczucie, że dookoła człowieka istnieje świat duchowy. Tak jak powstają kompromisy, tak też powstał ten kompromis. Członkowie tych bractw, które utrzymywały postawę całkowicie odrzucającą objawienie ludzkości pewnych duchowych prawd, zobaczyli że są pokonani przez większość, i musieli się na to zgodzić. Gdziekolwiek ma się do czynienia z grupą, gdzie wola grupy przeważa, tam też ma się do czynienia z kompromisami. Jednak jeśli w grupie coś zostanie zdecydowane, to oczekuje się czegoś od decyzji nie tylko tych, którzy podjęli działania dla własnych celów; ci, którzy pierwotnie sprzeciwiali się decyzji, także oczekują tego czy tamtego, gdy decyzję już podjęto.

Tak więc, mając jak najlepsze intencje, duchowi członkowie bractwa utrzymywali błędne podejście, że za pomocą medium, ludzie mogliby zostać przekonani o istnieniu dookoła nich świata duchowego. Wierzyli, że wtedy w oparciu o to przekonanie, byłoby możliwe przekazanie ludziom wyższych prawd. Mogłoby to nastąpić, gdyby faktycznie nastąpiło to, co ci członkowie bractwa przypuszczali; gdyby to, co te media ujawniły, zostało przedstawione tak, jak gdyby człowiek miał do czynienia z otaczającym nas światem duchowym. Ale jak podkreśliłem wczoraj, stało się coś zupełnie innego. To, co ujawniły media, przez ludzi biorących udział w seansach zostało zinterpretowane jako pochodzące od zmarłych. Zatem to, co zostało objawione poprzez spirytyzm, było w zasadzie rozczarowaniem dla wszystkich. Postępowi wtajemniczeni z dobrymi zamiarami w ogóle nie spodziewali się, będzie mowa o zmarłych. Oczekiwali, że będzie wspomniane o uniwersalnym świecie elementarnym. Zatem oni także byli rozczarowani.

Takie rzeczy są starannie przestrzegane przez tych, którzy są wtajemniczeni w określony sposób. Poza wymienionymi już członkami bractw, mamy jeszcze członków innych bractw, lub czasami części tych samych bractw, w których mogą powstać mniejszości, a czasami większości.

Musimy zwrócić uwagę na innych wtajemniczonych, tych, którzy w bractwach nazywani są „braćmi lewej strony“, czyli tych, którzy wykorzystują (eksploatują) wszystko to, co ucieleśnione jest jako impuls w ludzkiej ewolucji będący środkami do władzy. Jest to oczywiste, że ci bracia lewej strony także oczekiwali, że poprzez spirytyzm zostaną ujawnione różne rzeczy. Wyjaśniałem wczoraj, że to przeważnie bracia lewej strony dokonywali przygotowań do wykorzystywania dusz zmarłych ludzi. Mieli oni nieodparte zainteresowanie w tym, co wyszłoby z tych seansów, i stopniowo przejęli całe to pole. Wtajemniczeni z dobrymi intencjami stopniowo stracili wszelkie zainteresowanie spirytyzmem; czuli się w pewien sposób zawstydzeni, ponieważ ci, którzy sprzeciwiali się spirytyzmowi od samego początku, powiedzieli im, że już od początku można było się domyślić, że ze spirytyzmu nic nie wyjdzie. Dzięki temu spirytyzm przeszedł w sferę władzy braci lewej strony. Mówiłem wczoraj o takich braciach lewej strony, którzy czuli rozczarowanie, ponieważ zobaczyli, że poprzez spirytyzm, który sami rozpoczęli, może zostać ujawnione coś, czego przede wszystkim nie chcieliby ujawniać. Ponieważ uczestnicy uważali, że są pod wpływem zmarłych, w seansach możliwym było ujawnienie przez zmarłych wiadomości o tym, co niektórzy bracia lewej strony robili z tymi duszami zmarłych. W tych seansach mogły objawić się dokładnie te dusze, które do pewnego stopnia zostały wykorzystane przez braci lewej strony.

Musicie wziąć pod uwagę to, że w tych wiadomościach nie mamy do czynienia z teoriami, lecz odnoszą się one do faktów, które można prześledzić aż do indywidualności. Kiedy te indywidualności są zjednoczone w bractwach, to jedna indywidualność może oczekiwać jednego, podczas gdy druga indywidualność może oczekiwać czegoś innego od tej samej sprawy. Nie jest możliwe mówić o faktach w świecie duchowym; niemożliwym jest szukać tam czegokolwiek innego poza działaniem impulsów indywidualności. To, co robi jeden, i co robi drugi, zaprzecza sobie nawet w życiu. Kiedy mowa jest o teoriach, nie można złamać podstaw sprzeczności. Jednak kiedy mówi się o faktach, to tylko dlatego, że mówi się o faktach, często okaże się, że w świecie duchowym te fakty zgadzają się w tak małym stopniu, w jakim działania ludzi zgadzają się tutaj na planie fizycznym. Dlatego proszę was, byście zawsze rozważali, że niemożliwym jest, gdy ktoś mówi o tych sprawach, by mówił o realiach, jeśli nie mówi o indywidualnych faktach. A to właśnie one nas interesują. Zatem koniecznym staje się utrzymywanie indywidualnych strumieni osobno, odrywanie ich od siebie.

Jest to jednak związane z bardzo istotną sprawą, którą przede wszystkim trzeba doprowadzić do swojej świadomości, jeśli pragnie się obecnie dojść do jakiegoś zaspokojenia światowej koncepcji. To, co mówię, ma zasadnicze znaczenie, i chociaż jest czymś abstrakcyjnym, musimy doprowadzić ten fakt przed nasze dusze.

Jeśli człowiek chce stworzyć sobie koncepcję świata, to słusznie dąży do zharmonizowania poszczególnych części. Robi to z pewnego nawyku, z przyzwyczajenia, które jest najbardziej uzasadnione, ponieważ związane jest ono z tym wszystkim, co przez wiele stuleci było dla ludzkości najdroższym skarbem duszy i ducha – z monoteizmem. To, co spotykane jest w świecie jako doświadczenie, człowiek pragnie z powrotem doprowadzić do niepodzielnej podstawy świata. Jest to uzasadnione, choć nie w taki sposób, o jakim myślimy. Jest to uzasadnione w zupełnie inny sposób, o którym będziemy mówić następnym razem. Dzisiaj chciałbym doprowadzić przed wasze dusze jedynie to, co ma zasadnicze znaczenie.

Ten, kto zbliża się do świata z oczekiwaniem, że wszystko musi wyjaśnić się bez sprzeczności, tak jakby wyrosło z niepodzielnej podstawy świata, doświadczy wielu rozczarowań, gdy stanie przed światem i jego doświadczeniami w sposób nieuprzedzony. Jest to dla człowieka tradycyjne, by wszystko, co postrzega, traktować według koncepcji duszpasterskiej, w której wszystko prowadzi z powrotem do niepodzielnej, boskiej, pierwotnej podstawy; gdzie wszystko pochodzi od Boga, i dlatego musi być rozumiane jako jedność.

Jednak w tym przypadku tak nie jest. To, co otacza nas w świecie jako doświadczenie, nie wynika z niepodzielnej, pierwotnej podstawy. Raczej wynika z różniących się od siebie duchowych indywidualności. Różne indywidualności współpracują we wszystkim, co otacza nas w świecie jako doświadczenie. Tak to przede wszystkim wygląda. Następnym razem będziemy mówili o innych sposobach uzasadnienia monoteizmu, ale przedstawia się to przede wszystkim w ten sposób. Musimy myśleć o indywidualnościach jako będących do pewnego stopnia – w rzeczywistości w dużym stopniu – niezależnych od siebie, gdy tylko przekraczamy próg świata duchowego. Nie można wtedy wymagać, by to, co się ukazuje, było wytłumaczone zasadą niepodzielności. Wyobraźcie sobie, że to, przedstawione schematycznie, jest pewnym doświadczeniem (jeśli chodzi o mnie, mogłyby to być doświadczenia z lat 1913-1918).

reappearance_of_christ_in_etheric6

Ludzkie doświadczenia naturalnie ciągną się w obu kierunkach. Historyk zawsze skłonny jest przyznać niepodzielną zasadę w całym tym procesie. Jednak tak nie jest. Kiedy tylko przekraczamy próg świata duchowego – który można przekroczyć albo od góry albo od dołu (powyższy rysunek; red), jest to jedno i to samo – różne indywidualności współpracują we wpływaniu na te wydarzenia, które są od siebie względnie niezależne (powyższy rysunek; strzałki). Jeśli nie weźmiecie tego pod uwagę, jeśli wszędzie założycie niepodzielną podstawę świata, to nigdy nie zrozumiecie tych wydarzeń. Tylko wtedy, gdy weźmiecie pod uwagę to, co w pewnym stopniu jest przypływem i odpływem wydarzeń, zróżnicowanymi indywidualnościami, które pracują z sobą lub przeciwko sobie, tylko wtedy zrozumiecie te rzeczy we właściwy sposób.

Ta kwestia rzeczywiście związana jest z najgłębszymi misteriami ludzkiej ewolucji, lecz uczucie monoteistyczne ukrywało ten fakt przez stulecia lub tysiąclecia, ale trzeba to rozważyć. Jeśli więc człowiek pragnie się dzisiaj rozwijać, to w pytaniach o koncepcję świata, przede wszystkim nie można mylić logiki z abstrakcyjnym brakiem sprzeczności. Abstrakcyjny brak sprzeczności nie może istnieć w świecie, w którym indywidualności pracują razem niezależnie od siebie. Zatem dążenie do konformizmu zawsze będzie prowadziło do zubożenia pojęć; pojęcia nie będą już w stanie obejmować pełnej rzeczywistości. Dopiero wtedy, gdy te koncepcje będą w stanie powziąć ten świat pełen sprzeczności, który jest prawdziwą rzeczywistością, będą w stanie objąć całą rzeczywistość.

To, co człowiek ma przed sobą jako sferę natury, materializuje się w niezwykły sposób. Różne indywidualności także pracują razem w tym wszystkim, co człowiek nazywa naturą, i co obejmuje z jednej strony w nauce przyrodniczej, a z drugiej w kulcie przyrody, estetyce przyrody itd. Jednak w obecnym ewolucyjnym cyklu ludzkości, poprzez światowe postanowienie pełne mądrości, został ustalony dla ludzi pomyślny układ: człowiek może zrozumieć naturę pojęciami, które łączą go z niepodzielnym przewodnictwem, ponieważ tylko to, co jest zależne od niepodzielnego przewodnictwa, może poprzez postrzeganie zmysłowe zbliżyć się do człowieka jako doświadczenie z natury. Za tkaniną natury znajduje się coś zupełnie innego, co jest pod wpływem z zupełnie innego kierunku. Jednak, gdy człowiek postrzega naturę, to jest to zablokowane. To, co człowiek nazywa naturą/przyrodą, jest konsekwentnie niepodzielnym systemem, ale tylko dlatego, że został przesiany. Kiedy postrzegamy poprzez nasze zmysły, natura jest dla nas przesiana. Zostało przesiane wszystko, co jest w niej sprzeczne, i natura przekazywana jest nam jako niepodzielny system. Jednak w chwili, gdy przekraczamy próg i postrzegamy rzeczywistość, przynosząc do natury wyjaśnienie, nie jest się już w pozycji, by mówić o naturze jako o niepodzielnym systemie. Raczej trzeba mieć jasność, że mamy do czynienia z wpływami indywidualności, które walczą ze sobą lub wspierają i wzmacniają się wzajemnie.

W świecie elementarnym znajdujemy duchy ziemi, istoty podobne do gnomów; duchy wody, istoty podobne do rusałek; duchy powietrza, istoty podobne do sylfów; oraz duchy ognia, istoty podobne do salamander. One wszystkie tam są. Nie są one jednak tam po to, by stworzyć ujednolicony pułk. To nie tak. Te różne sfery – gnomy, rusałki, sylfy, salamandry – są w pewien sposób niezależne. Nie działają one tylko jako żołnierze z jednego systemu, lecz wzajemnie ze sobą walczą. Ich intencje nie mają nic wspólnego ze sobą nawzajem, jednak to, co wtedy powstaje, ewoluuje poprzez najrozmaitsze, wspólne prace intencji. Jeśli ktoś jest zaznajomiony z intencjami, to w tym, co się przed nami objawia, być może zobaczy wspólną pracę duchów ognia i rusałek. Jednak nigdy nie wolno wierzyć, że za tymi istotami stoi ktoś, kto daje im pewną komendę. To nie jest tak. Ta idea jest dzisiaj szeroko rozpowszechniona, i filozofowie tacy jak Wilhelm Wundt dążą do zebrania razem jako jedność tego wszystkiego, co żyje w ludzkiej duszy – życie myślenia, życie odczuwania i życie woli. Mówią oni, że dusza jest jednością, a zatem wszystko musi należeć do jedności, do wspólnego systemu. Jednak tak nie jest, i te silne sprzeczności tak pełne znaczenia w ludzkim życiu, które odkryła psychologia analityczna, nie wyłonią się, dopóki nasze życie myślowe nie doprowadzi nas poza progiem do zupełnie innych regionów, gdzie inne indywidualności wpływają na nasze życie myślenia, nasze życie odczuwania i nasze życie woli.

To jest takie ciekawe! Widzicie, jeśli to jest człowiek (rysunek poniżej), i mamy w człowieku życie myślowe, życie uczuciowe, i życie woli (T, F, W – Thinking, Feeling, Willing), to systematyzator taki jak Wundt nie wyobraziłby sobie niczego poza tym, że to wszystko jest systemem. Tymczasem życie myślowe prowadzi do jednego świata (W1), życie uczuciowe prowadzi do innego świata (W2), a życie woli prowadzi do jeszcze innego świata (W3).

reappearance_of_christ_in_etheric7

Ludzka dusza jest tam dokładnie w celu uformowania jedności z tego, co w przed-ludzkim, chwilowo przed-ludzkim świecie, było trójdzielne.

Te wszystkie rzeczy muszą być wzięte pod uwagę, gdy tylko będziemy zajmowali się impulsami dla historycznej ewolucji ludzkości, tymi impulsami, które będą ucieleśnione w tej historycznej ewolucji.

 


Źródło: link

Autor: Antropozofiablog

Witam na blogu poświęconym Rudolfowi Steinerowi i jego dziełu - Antropozofii. Na miarę swoich możliwości tłumaczę wykłady Rudolfa Steinera i fragmenty z jego wykładów. Tutaj chcę oddać głos panu Steinerowi: "Dzisiaj będziemy zajmować się czymś, co pokaże nam jak istotnym jest, w oparciu o badania, które mogą być wykonane w wyższych światach, doświadczać tego, co przyszłość trzyma dla ludzkości. Misja ruchu Nauki Duchowej wiąże się z ważnymi wydarzeniami okresu przejściowego, w którym właśnie żyjemy. Stąd też możemy być pewni, że jeszcze wiele leży przed nami w przyszłości, i dlatego w Nauce Duchowej szukamy przewodnictwa w podejmowaniu odpowiednich działań w chwili obecnej."

Jeden komentarz na temat “Indywidualne Istoty Duchowe i Niepodzielna Podstawa Świata 2, cz. 1”

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s