Młodsze pokolenie 1 cz. 1

Przede wszystkim chcę powiedzieć kilka słów pozdrowienia, aby wyrazić uczucia, jakie wzbudziło we mnie wasze zgromadzenie. Wasz mówca w przyjemny sposób opisał impulsy, które zebrały was tutaj razem. Wiele z tego, co będę musiał powiedzieć w najbliższych dniach, nieuchronnie będzie rodzajem interpretacji tego, co jest w was mocniej lub słabiej obecne jako wewnętrzne doświadczenia, które pragniecie doprowadzić do jasności duszy. Mówię raczej o jasności duszy niż o jasności jedynie natury intelektualnej.

Zostaliście zebrani razem przez to, co żyje w głębi waszych dusz. Te głębie pochwycone są przez siły, które, w szczególny sposób, w jaki obecnie działają, są świeżej daty. Te siły – w sposób, w jaki w was pracują – są ledwie starsze niż to stulecie. Są to siły, które nawet dzisiaj ujawniają się bardzo wyraźnie temu, kto potrafi je ujrzeć, jednak w najbliższej przyszłości staną się coraz bardziej widoczne. W najbliższych dniach opiszemy te siły w ich najbardziej intymnej naturze, jak również przeciwstawne tendencje, które miały pierwszeństwo i stały się „nieaktualne“ w ciągu ostatniego 30-lecia 19-tego wieku. Jednak dzisiaj będę mówił o tych siłach w ich bardziej zewnętrznym aspekcie.

Myślę, moi drodzy przyjaciele, że czujecie to, że nie możecie już siebie odnaleźć w zgodzie z tym, co starsze pokolenie ma światu do powiedzenia. Widzicie, już w latach 70-tych, 80-tych i 90-tych ubiegłego stulecia, ludzie podkreślali, zarówno w sztuce jak i w filozofii, głęboką przepaść pomiędzy starszymi a młodszymi pokoleniami. Jednak to wszystko, co przez poetów i innych zostało wtedy powiedziane o tej przepaści, o tej otchłani, jest blade w porównaniu z tym, co należy rozważyć dzisiaj. Dzisiaj młodsze i starsze pokolenie mówią zupełnie innymi językami duszy. Jest tak w znacznie większym stopniu, niż się to uświadamia. Nie chodzi o obwinianie starszego pokolenia w odniesieniu do młodszego. Mówienie o winie byłoby używaniem formy myślowej należącej do starszego pokolenia – jednej z ich filisterskich form myślowych. Nie powinniśmy mówić o winie, ani też oskarżać. Jednak zastanówmy się, jak dusze należące do ewolucji na Zachodzie zasadniczo zmieniły się w ciągu ostatnich dwóch do trzech dekad. W naszych czasach zderza się wiele rzeczy.

Niedawno dałem szereg wykładów w Anglii, w Oksfordzie. Jako miasto uniwersyteckie, Oksford zajmuje wyjątkową pozycję w życiu kulturowym Zachodu. Czuje się, że w Oksfordzie – mieście bardzo ściśle związanym z duchową ewolucją Zachodu – przetrwał do naszych czasów relikt ze Średniowiecza. Nie jest to wcale nieprzyjemny relikt, wręcz przeciwnie, i pod wieloma względami godny podziwu. Zostaliśmy oprowadzeni przez przyjaciela, który jest absolwentem Uniwersytetu w Oksfordzie, i jest tam zwyczajem, by jako absolwenci zawsze nosili czapkę i togę. Później ponownie spotkałem go na ulicy. Następnego ranka nie byłem w stanie opisać angielskiej publiczności wrażenia, jakie miałem, gdy ten przyjaciel pojawił się w czapce i todze. Wydawało mi się to zupełnie charakterystyczne. To, wraz z innymi doświadczeniami skłoniło mnie do stworzenia obrazu i do powiedzenia, dlaczego konieczna jest nowa struktura społeczna, która sięgnie głębi współczesnego życia duchowego. Kiedy ten przyjaciel spotkał mnie na ulicy, powiedziałem sobie, że jeśli miałbym napisać teraz list pod bezpośrednim wrażeniem tego spotkania, to nie powinienem wiedzieć jaką datę umieścić na liście. Powinienem zostać pokuszony o napisanie daty około 12-tego lub 13-tego wieku, aby przestrzegać stylu, w którym takie rzeczy były możliwe.

Zostało tam zachowane coś, co nie jest teraźniejsze. W Europie Środkowej nie znajdziemy niczego podobnego. Ale to, co znajdziemy w Europie Środkowej, we wpływowych centrach kultury, jest wszakże produktem ewolucyjnym tego, co właśnie opisałem.

Tutaj, w Europie Środkowej, toga praktycznie została odrzucona, za wyjątkiem okazji świątecznych, kiedy od dyrektorów i innych urzędników oczekuje się, by ją nosili, często ku ich wielkiemu zakłopotaniu.

Nasz przyjaciel, który był również adwokatem, powiedział do mnie: „Gdybym zabrał cię do sądów w Londynie, to jako sędzia powinienem założyć perukę, a nie czapkę.“ Widać tam przetrwanie czegoś, co stało się nieaktualne, a jednak wciąż żyło w ubiegłym stuleciu. Tak więc mamy Średniowiecze w teraźniejszości. W Średniowieczu ludzie wyrośli ze zwyczajów, które należały do byłego pokolenia, i które się zestarzały. Najpierw odrzucili kostium; następnie z nagłym przeskokiem przyjęli rodzaj myślenia, raczej odmiennego charakteru, który zmierzał prosto w materializm. Te kontrasty pomiędzy Zachodnią a Środkową Europą są niezwykle wspaniałe. I teraz mamy bardzo znamienne zjawisko, które wolę opisać raczej poprzez fakty, niż przez abstrakcyjne słowa.

W Europie Środkowej zapomnieliśmy o Goethem i przyjęliśmy Darwina, choć Goethe pojął u źródła wiedzę, na którą Darwin wskazuje jedynie powierzchownie. Można by zacytować wiele podobnych rzeczy. Być może powiecie, że Goethe nie został zapomniany, gdyż istnieje np. Towarzystwo Goethego. Nie wierzę, że to powiecie, więc nie będę tego kontynuował. Sam Goethe i to, co wydobył na światło dzienne – środkowoeuropejski impuls duchowy – w rzeczywistości zostało zapomniane w drugiej połowie 19-tego wieku. Ale te rzeczy są jedynie objawami. Chodzi o to, że wzdłuż ścieżki obranej przez Europę Środkową i jej życie kulturowe, w 13-tym, 14-tym i 15-tym wieku wiodące centra kultury wyzwoliły się od ducha, który wciąż pozostał na Zachodzie. Od tego czasu Europa Środkowa straciła ducha, straciła element, który szturmuje i pulsuje poprzez duszę, ze świadomości. To dlatego było możliwe, by Goethe został zapomniany.

Na Zachodzie ten element został zachowany w tradycjach i w życiu zewnętrznym. W Europie Środkowej, szczególnie w regionach niemieckojęzycznych, zostało to zepchnięte w głębię życia duszy, i świadomość nie została tym wypełniona. Było to szczególnie wyraźne w ostatnim 30-leciu 19-tego wieku.

Dokładne badania historyczne ujawnią coś dziwnego w ostatnim 30-leciu 19-tego wieku. Jeśli studiujemy literaturę i pisma, które były czytane przez ludzi odgrywających rolę w kształtowaniu życia kulturowego, to w ciągu ostatniego 30-lecia 19-tego wieku, aż do połowy lat 80-tych i 90-tych, w niemieckojęzycznych regionach odnajdziemy w czasopismach, a nawet w gazetach, zupełnie inny styl od tego, który obecny jest dzisiaj. Myśli były dokładnie cyzelowane i opracowywane; przywiązywano znaczenie do sekwencji w myślach, a także do piękna. W porównaniu do stylu obecnego w ostatnim 30-leciu 19-tego wieku, nasz współczesny styl jest surowy i szorstki. Potrzeba jedynie, byśmy zebrali pisma – niezależnie od formy – ludzi w latach 60-tych i 70-tych, ale nie głęboko uczonych czy wykształconych, tylko posiadających przeciętny poziom kultury, a znajdziemy tam wielką różnicę. Zmieniły się formy myśli. Jednak to, co dzisiaj jest surowe i szorstkie, wywodzi się z tego, co w ciągu ostatniego 30-lecia 19-tego wieku, nawet w literaturze naukowej, było wspaniale cyzelowane i pełne duchowości. Ale ci, którzy to przeżyli, którzy, nie koniecznie starzejąc się, osiągnęli bardziej zaawansowany wiek w dzisiejszym świecie myśli – zauważą, co w straszny sposób wkradło się w każdą dziedzinę myśli i życia duchowego: symbolicznie będę nazywał to „pustą frazą“, “cliché”.

Wraz z modą “cliché” zaczął rozwijać się brak myśli, brak zdrowych uczuć, brak woli, co obecnie się nasila. Te cechy są bezpośrednim rezultatem „pustej frazy“, “cliché”. Wybitny rozwój „pustej frazy“ miał miejsce w ostatnim 30-leciu 19-tego wieku. Możecie śledzić to zewnętrznie, moi drodzy przyjaciele. Rzeczy, które pojawiają się w pewnej epoce, niekoniecznie muszą do was przemawiać. I choć w tej czy innej formie mogą zdecydowanie do was nie przemawiać, to wciąż możecie je studiować z punktu widzenia ich znaczenia dla całej ludzkości.

Pomyślcie o bogatych dźwiękach wewnętrznego piękna, które można znaleźć u niemieckich poetów romantycznych w pierwszym 30-leciu 19-tego wieku. Pomyślcie o słowach takiego człowieka jak Jacob Grimm, kiedy dotyka spraw duchowo, jak te słowa wydają się być pełne świeżego, dającego zdrowie leśnego powietrza, że aż powiecie: „W tamtych czasach ‘cliché’ nie zapanowało jeszcze w Europie Środkowej“. Nie dotarło to do Europy Środkowej aż do ostatniego 30-lecia 19-tego wieku. Ci, którzy są wrażliwi na takie sprawy, są świadomi stopniowego wkraczania tego, co nieuchronnie towarzyszy „pustej frazie”. Kiedy pusta fraza zaczyna dominować, wtedy prawda, jako doświadczana wewnętrznie przez duszę, umiera. Coś jeszcze idzie w parze z pustą frazą: W życiu społecznym człowiek nie potrafi już prawdziwie odnaleźć swojego bliźniego.

Moi drodzy przyjaciele, kiedy słowa rozbrzmiewają z ust bez duszy – jak dzieje się to w pustej frazie, w cliché – wtedy przechodzimy obok ludzi i nie potrafimy ich zrozumieć. To także osiągnęło swoją kulminację w ostatnim 30-leciu 19-tego wieku, jednak nie w głębiach duszy, a w dziedzinie świadomości. Ludzie stali się coraz bardziej od siebie wyobcowani. Im głośniejsze są nawoływania do reform społecznych, tym bardziej jest to objaw faktu, że ludzie stali się niespołeczni. Ponieważ ludzie nie mają już żadnego uczucia dla tego, co jest prawdziwie społeczne, oni domagają się reformy społecznej. Głodne zwierze nie wyje do jedzenia dlatego, że ma jedzenie w żołądku, ale dlatego, że go nie ma. Podobnie też dusza woła o życie społeczne, krzyczy nie dlatego, że jest przesiąknięta uczuciem społecznym, ale dlatego, że tego uczucia brakuje. I tak człowiek stopniowo przekształcił się w istotę, której natura nie jest dzisiaj rozumiana, a jednak jest wystarczająco jasnym, że wszędzie w stosunkach między ludźmi nie odczuwa się potrzeby, aby wzrastać blisko innych ludzi. Każdy przechodzi obok drugiego. Największe zainteresowanie jednostka ma jedynie w samej sobie.

 


Źródło: link

Ten wykład można odsłuchać w języku angielskim:

Autor: Antropozofiablog

Witam na blogu poświęconym Rudolfowi Steinerowi i jego dziełu - Antropozofii. Na miarę swoich możliwości tłumaczę wykłady Rudolfa Steinera i fragmenty z jego wykładów. Tutaj chcę oddać głos panu Steinerowi: "Dzisiaj będziemy zajmować się czymś, co pokaże nam jak istotnym jest, w oparciu o badania, które mogą być wykonane w wyższych światach, doświadczać tego, co przyszłość trzyma dla ludzkości. Misja ruchu Nauki Duchowej wiąże się z ważnymi wydarzeniami okresu przejściowego, w którym właśnie żyjemy. Stąd też możemy być pewni, że jeszcze wiele leży przed nami w przyszłości, i dlatego w Nauce Duchowej szukamy przewodnictwa w podejmowaniu odpowiednich działań w chwili obecnej."

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s